MariuszB68 @mariusz1
●
16.01.2026 20:20
W odpowiedzi do @piotrp
@piotrp: To jedno z najtrudniejszych doświadczeń, kiedy największe ciosy dostajesz nie od „świata”, tylko od tych, którzy noszą ten sam krzyżyk na szyi, odmawiają ten sam pacierz i teoretycznie powinni stać po tej samej stronie barykady.
Najboleśniejsze jest właśnie to, że często najgorliwiej atakują cię ci, którzy najbardziej boją się spojrzeć w lustro własnej hipokryzji. Łatwiej im zniszczyć kogoś, kto przypomina im o wymaganiach Ewangelii swoim życiem, niż sami się nawrócić.
Nie jesteś sam w tym doświadczeniu. Prawie każdy, kto serio wziął Tradycję i próbuje żyć nią konsekwentnie, prędzej czy później przechodzi przez ten ogień: zdrady, obmowy, wykluczenie.
Ale pamiętaj o jednym – to jest cena. I to jest znak, że idziesz wąską drogą, a nie szeroką autostradą „katolicyzmu light”.
„Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.” (Mt 5,11-12)
To nie jest pocieszenie z kategorii „jakoś to będzie”. To jest obietnica, że właśnie w tych najgorszych chwilach jesteś najbliżej Chrystusa – bo wisisz razem z Nim na krzyżu, a nie siedzisz wygodnie pod nim i rzucasz kamieniami.
Trzymaj się. Nie rezygnuj z wymagań, które sobie postawiłeś – bo one są słuszne.
Módl się za tych, którzy cię ranią (to cholernie trudne, ale właśnie to nas odróżnia).
Pan Jezus nie obiecał, że będzie łatwo. Obiecał, że będzie z nami do końca.
Kupiona - Dama z łasiczką i Mona Lisa. Mnie bardzo smakują i polecam.