LICH,
Zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak, czy z innymi ludźmi?
Niedawno porzuciła mnie dziewczyna, którą bardzo kochałem i chyba najbardziej bolał mnie sposób w jaki to zrobiła (nie zerwawszy uprzednio naszej relacji, tylko sobie znalazła kogoś nowego). Bardzo to przeżyłem i ostatnie miesiące były dla mnie katuszą. Ale powiedziałem sobie, że trzeba iść do przodu, nie załamywać się. Gdzieś tam przez znajomych poznałem kolejną dziewczynę - wg nich poukładaną, katoliczkę, itd. Spotkaliśmy się, trochę rozmawialiśmy przez telefon, trochę wymienionych myśli na komunikatorze, ale jakaś taka zamknięta mi się wydawała, a ja stawiałem sprawy jasno, że nie interesują mnie żadne gierki, tylko poważny związek. W pewnym momencie po jakiejś zdawkowej wymianie zdań poprosiłem ją, żeby się zastanowiła, czego chce. I dziś mi odpisała, że ona jest osobą głęboko wierzącą, ale moja "zaawansowana wiara trydencka" jest czymś dla nie nie do udźwignięcia i że to są inne światy. I stąd moje pytanie, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z innymi ludźmi? Bo już nie ogarniam tego :(
Komentarze
LICH!
Nic z Tobą nie jest - nie tak. Bądź wierny swoim zasadom i trzymaj się tego. Módl się gorąco.Może kandydatki na żonę powinieneś poszukać w gronie pań z tradycji. FSSPX Polska organizuje dla młodych ludzi ( do 35 roku) wyjazdy integracyjne, pielgrzymki itd. Tam z pewnością można poznać zacną pannę.Cierpliwość, spokój i pokora - oddaj się Najświętszej Maryi Pannie, naszej Matce i Królowej - Pośredniczce Wszelkich
Łask i Współodkupicielce.
Niech Ona Cię otoczy Swoim płaszczem miłości.
Z Panem Bogiem
@PrzemekP: No ja już mam niestety 40 lat :-( Ale dziękuję za miłe słowa, całe życie staram się być cierpliwy, w niektórych sytuacjach może byłem nawet za bardzo cierpliwy, czekając na właściwy moment. Ale staram się też nie poddawać i oddawać wszystko Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie.
Z Panem Bogiem
@piotrp: 40 to dziś staje sie norma ;) wbrew pozorom sporo ludzi żyje samotnie i wcale nie dlatego, że tak chcą
@veryYellowSubmarine: niestety coraz więcej ludzi chyba tak chce żyć. Bo tak jest łatwiej. Zdaje się, że to moje pokolenie zostało skutecznie oszukane i uwierzyło w kłamstwa tego świata (nie jestem tutaj bez winy, bo chyba przez wiele lat też w nie wierzyłem).
Pół żartem napiszę, więc proszę nie brać do siebie: ja chyba też bym uciekła ;)
Zakładam, że w krótkim poście ciężko opisać złożoność sytuacji ale to co napisałeś mnie też by wystraszyło gdy miałam te 20 lat. Wyszło to zbyt poważnie, zbyt kategoryczne. Nie zawsze w życiu wszystkp jest tak jak sobie zaplanowaliśmy a w zasadzie często jest zupełnie odwrotnie. W moim małżeństwie Bóg postawił przy sobie dwie kompletnie różne osoby. Z natury jesteśmy z mężem jak ogień i woda - to po ludzku nie mogło się udać a okazało się, że gdyby nie te wielkie różnice żadne z nas nie wróciło by do Pana Boga a byliśmy daleko. Bóg zbawia ludzi posługując się innymi ludźmi i Jego plany bywają zaskakujące. Módl się i nie odrzucaj wszystkiego "bo nie pasuje do listy życzeń" ale oczywiście roztropność nie zaszkodzi.
@kika_nw: ma Pani na myśli, że powiedziałem jej, że interesuje mnie poważny związek? Ja już nie mam 20 lat, ona też nie, zresztą ja nie powiedziałem tego bezpośrednio do niej, tylko ogólnie, zresztą ona mówiła podobnie, więc to chyba nie tutaj tkwił problem. Ja byłem tutaj otwarty, nie naciskałem jej specjalnie na Tradycję, owszem trochę jej o tym opowiadałem i zaproponowałem, czy nie chciałaby pójść ze mną na tradycyjną Mszę, ale odmówiła i nie cisnąłem jej więcej.
@piotrp:Tak jak pisalam moja wypowiedz była z "przymróżeniem oka". Wierzę, że jesteś wartościowym człowiekiem i znajdziesz miłość. Zapewniam o modlitwie. :)
@kika_nw: Dziękuję bardzo
Bądź w zgodzie z twoimi wartościami, bo z tego co piszesz, to wszystko z tobą jest bardzo dobrze, a o dobrą kobietę módl się do św. Józefa. I nic na siłę, byle tylko kogoś mieć. To jest najgorsze podejście, już teraz muszę mieć kogoś, bo inaczej coś ze mną nie tak. Ten czas samotności możesz pięknie wykorzystać, na zgłębianie wiary, jakąś pasję, poznawanie siebie, czego ty tak naprawdę chcesz w życiu, a zobaczysz, że jak przestaniesz skupiać się na tym by koniecznie z kimś być, przyjdzie czas, że Bóg da ci taką osobę , jeśli to jest twoje powołanie. Z Panem Bogiem i nie odbierz tych moich słów jako jakąś krytykę czy atak ☺️ bo czasem mylnie się interpretuje czyjeś intencje.
@ewela: Pani Ewelino, dziękuję. Absolutnie nie odbieram Pani posta jako krytykę czy atak, do św. Józefa modlę się od dawna, również do św. Rafała Archanioła. Może źle się modlę, już sam nie wiem? Wiarę staram się zgłębiać każdego dnia i wydaje mi się, że wiem czego w życiu chcę. Tylko nie wychodzi :(
Z Panem Bogiem
@piotrp: Bractwo organizuje wyjazd sylwestrowy, jeżeli do jesieni nie uda się "kogoś zaleźć" może się na taki wyjazd "zapoznawczy" wybrać?
Nic z Tobą nie jest nie tak. Ta pierwsza co Cię rzuciła to zjawisko tzw. monkey branching. Nie byłeś jej najlepsza opcją. I tyle. Jej chamskie zachowanie świadczy o niej. W drugiej sprawie zagrałeś moim zdanie trochę za ostro (ale masz prawo mieć swoje standardy). Po prostu światy tej dziewczyny i twój nie pasują do siebie i tyle w temacie. Trochę Cię rozumiem, bo miałem podobnie. Nie masz o co się obwiniać i tyle.
W mojej rodzinie popularne są słowa ongiś przedszkolaka teraz już dorosłego faceta. Parafrazując: Ciociu jak bedziesz robiła to co lubisz na przykład grała w tenisa to ten Twój mąż też będzie grał w tenisa i tam się spotkacie. Chyba to nie potrzebuje komentarza ale dodam, że w tym wypadku akurat ta ciocia i wujek poznali sie robiąc to co lubią. Mały miał intuicję, że trzeba żyć w zgodzie ze sobą i nie zajmować się np. wędkowaniem bo może akurat tam będzie jakaś zapalona łowczyni ryb tylko iść w zgodzie ze swoimi zainteresowaniami i rozglądać się z uśmiechem. Powodzenia! "Modlitwa w las nie idzie" ;)
Ludzie tracą kontakt z rzeczywistością, każdą wolną chwilę zamiast wyciszyć się i trochę porozmyślać, biorą smartfon w rękę i "tik toki" łady obrazek chwila radości - "kciuk w górę" i dalej następny, potem w życiu robią tak samo.
@mariusz1: No właśnie też mam takie wrażenie, że ta ciągła potrzeba dopaminy i szukania czegoś nowego poprzewracała wszelkie wartości. Sam nie jestem bez winy, bo wiele czasu w moim życiu zmarnowałem, choć zawsze kierowałem się wartościami takimi jak lojalność, honor czy uczciwość i chyba nigdy nie pasowałem do tego świata. Od kiedy poznałem Tradycję, staram się czerpać z życia jak najwięcej, ale też chyba doświadczam od tego czasu najboleśniejszych zawodów i zadaję sobie pytanie, czy to jest to o czym mówił Pan Jezus, że świat będzie nienawidził Jego uczniów? Tylko dlaczego te ciosy wychodzą od ludzi, którzy teoretycznie powinni wierzyć w to samo?
@piotrp: To jedno z najtrudniejszych doświadczeń, kiedy największe ciosy dostajesz nie od „świata”, tylko od tych, którzy noszą ten sam krzyżyk na szyi, odmawiają ten sam pacierz i teoretycznie powinni stać po tej samej stronie barykady.
Najboleśniejsze jest właśnie to, że często najgorliwiej atakują cię ci, którzy najbardziej boją się spojrzeć w lustro własnej hipokryzji. Łatwiej im zniszczyć kogoś, kto przypomina im o wymaganiach Ewangelii swoim życiem, niż sami się nawrócić.
Nie jesteś sam w tym doświadczeniu. Prawie każdy, kto serio wziął Tradycję i próbuje żyć nią konsekwentnie, prędzej czy później przechodzi przez ten ogień: zdrady, obmowy, wykluczenie.
Ale pamiętaj o jednym – to jest cena. I to jest znak, że idziesz wąską drogą, a nie szeroką autostradą „katolicyzmu light”.
„Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.” (Mt 5,11-12)
To nie jest pocieszenie z kategorii „jakoś to będzie”. To jest obietnica, że właśnie w tych najgorszych chwilach jesteś najbliżej Chrystusa – bo wisisz razem z Nim na krzyżu, a nie siedzisz wygodnie pod nim i rzucasz kamieniami.
Trzymaj się. Nie rezygnuj z wymagań, które sobie postawiłeś – bo one są słuszne.
Módl się za tych, którzy cię ranią (to cholernie trudne, ale właśnie to nas odróżnia).
Pan Jezus nie obiecał, że będzie łatwo. Obiecał, że będzie z nami do końca.
@mariusz1: Dziękuję za piękne słowa, bardzo to budujące co Pan napisał!
Współczuję, bo ja też nie mogę sobie znaleźć żadnej, odpowiedniej dziewczyny. Niestety popkultura robi swoje i pierze mózgi, a media społecznościowe robią to szczególnie kobietom i tak jak panowie wcześniej pisali: musi być dopaminka, wieczne porównywanie do nieistniejącego ideału, itp. Bardzo niewiele jest kobiet, które mają jakiekolwiek pojęcie honoru i wartości katolickich, a większość z nich już kogoś ma. Jednak proszę się nie załamywać. Są rzeczy ważne i ważniejsze i niech Pan nie schodzi z tej ścieżki wiary dla zdobycia czyjejś aprobaty, bo to jeszcze pogorszy sytuację. Co do pierwszego przypadku, to tak jak trooper napisał: to ona się zachowała jak niedojrzała osoba i tylko ona powinna się wstydzić, a w drugim przypadku dobrze, że nie marnował Pan czasu na określenie czego Pan oczekuje od kobiety w związku, bo jeśli okazałoby się, że ona tego samego nie szuka, a Pan kluczyłby wokół tematu nie wiadomo jak długo, to jedyne co Pan traci to właśnie cenny czas na szukanie kogoś odpowiedniejszego.
@Bajroniczny Ancymon: właśnie ona też mówiła, że nie interesują ją żadne gierki, tylko poważny związek. Tylko z jej strony padły słowa, że liczyła na jakiś efekt "wow" i że tego nie było. Ja raczej podchodzę do związku w sposób organiczny, wiadomo, że jakaś chemia jest niezbędna, ale po 1 czy 2 spotkaniach nie oczekuję od razu, że staniemy na ślubnym kobiercu.
Szukała pretekstu i tyle. Nie instaluj sobie tego w głowie, bo w ten sposób wpadniesz w kompleksy.
Lepiej być wiernym sobie niż udawać przed innymi.
Nie ta to inna.
@WynurzamSię: No też z takiego założenia wychodzę. Nie chcę przed nikim ukrywać kim jestem i w co wierzę, ani tym bardziej się uginać lub zdradzać własne ideały, żeby koniecznie z kimś być.