A tak w zasadzie to jaki jest oficjalny cel tego listu?
Jeśli chodzi o musicale barona Andrew Loyd Webbera to polecam n.p. Koty, Evita, Upiór w operze. Myślę, że Jesus Christ Superstar nie przyczyni się do pogłębienia wiary ale muzyki tego kompozytora można posłuchać w innych produkcjach bo warto.
Proszę o rozwinięcie zarzutów.
A do tego wątpliwa estetyka...
Kościół Katolicki uczy też: "Unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła" 1 Tes 5, 22. Celem jogi jest osiągnięcie wyzwolenia od cierpienia. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce. Chrystus z miłości do nas cierpiał i było to cierpienie realne. Bo był Bogiem i człowiekiem, "i" w logice oznacza iloraz. Nie jest to więc "oraz", "albo albo" tylko nierozdzielna całość. Skoro nasz Bóg cierpiał to ja nie mam zamiaru być lepsza niż Bóg i szukać jak by tu nie cierpieć. Chociaż szczerze mówiąc miałabym na to ogromną ochotę. Kościół Katolicki nie powinien popierać, promować ani firmować jogi i już. Skoro jogini mają jeden cel to te wszystkie nasze powierzchowne na to spojrzenia są dla nich śmieszne. Polecam posłuchać siostry Michaeli Pawlik OP Z Bogiem!
To chyba po tak wielu poszukiwaniach jest skok w nieznane. Wiele Pan wie a czasami wiedza przeszkadza w zaufaniu. Tak myślę. Maryja otuli.
Z tego co widzę w swoim życiu, różne sytuacje pozornie z sobą nie powiązane prowadziły jedna do drugiej, mam na myśli drogę do Tradycji Katolickiej i sytuacje w obrębie różnych grup i wspólnot duszpasterstwa posoborowego. Teraz kiedy chodzę do Bractwa Piusa X wprawdzie krótko, jakies dwa miesiące, ale czuję się bezpiecznie, nie muszę się domyślać " co autor miał na myśli", nie muszę rozkminiać. Przychodzę i biorę czystą naukę. Mam nadzieję, że dane mi będzie chodzić nadal.
Pozostaje mieć nadzieję, że Najświętszy Sakrament pozostanie na miejscu.... 🙆
W mojej rodzinie popularne są słowa ongiś przedszkolaka teraz już dorosłego faceta. Parafrazując: Ciociu jak bedziesz robiła to co lubisz na przykład grała w tenisa to ten Twój mąż też będzie grał w tenisa i tam się spotkacie. Chyba to nie potrzebuje komentarza ale dodam, że w tym wypadku akurat ta ciocia i wujek poznali sie robiąc to co lubią. Mały miał intuicję, że trzeba żyć w zgodzie ze sobą i nie zajmować się np. wędkowaniem bo może akurat tam będzie jakaś zapalona łowczyni ryb tylko iść w zgodzie ze swoimi zainteresowaniami i rozglądać się z uśmiechem. Powodzenia! "Modlitwa w las nie idzie" ;)
Kiedyś teologia, filozofia i psychologia to była jedna nauka, więc pytanie bardzo zasadne. Ja bym tylko nie składała problemów psychologicznych na karb przylgnięcia do tradycji. Może źle zrozumiałam. Przepraszam. Wydaje mi się też, że posoborowy katolicki psycholog traktujący swoją wiarę poważnie powinien wystarczyć bo zrozumie, że dla drugiej osoby poważnie to tradycja. Ostatecznie psycholog zajmuje się psychologią a kierownik duchowy prowadzeniem duszy.
Moim zdaniem zostaje modlitwa, żeby dawać dobry przykład bo każde odstępstwo od wyżyłowanej normy będzie przez kuzynki zauważone i skomentowane. Myślę też o zweryfikowaniu normy bo spanie poza domem nie jest niczym złym. A jeśli życie pobożne przyniesie dobre plony to prędzej czy później się zorientują, która droga bardziej się opłaca. Jeśli rodzice nie reagują odpowiednio to nie jest to w gestii i mocy kuzynki, żeby prawić kazania. Jeśli jasność poznania jest zaciemniona grzechem współżycia pozamałżeńskiego, które zakłada klapki na oczy to moim zdaniem za wiele albo raczej nic się nie zdziała. Można nie tracić kontaktu i baczyć by samemu nie upaść. Rozumiem troskę bo mnie samej często trudno powściągnąć się od działania ale jednak lepiej zająć się swoim podwórkiem.
Pan Zieliński wspomniał z tego co pamiętam, że kocha św. Jana od Krzyża a jeśli dobrze rozumiem ciemna noc to opis braku poczucia obecności Boga. 🤔🤭 To chyba jednak nie jest takie ważne, żeby CZUĆ. Bo z tego co rozumiem pan Zieliński idzie bardziej drogą uczuć. Ale może źle rozumiem skoro studiuje teologię...
Pana Nawrockiego też kiedyś wymienimy. Teraz trzeba ratować dzieci przed deprawacją bo on nich zależy wynik kolejnych wyborów.
Czekałam na medialny ruch ks. Sławomira Kostrzewy jako, że zobowiązał się wobec ks. Glasa do przekazywania prawdziwych informacji. Oto linki: https://youtu.be/pJy9lsZ2NWU?si=Ed-uMVpa9ZPfk3U5 https://youtu.be/uww623pgz-0?si=i0YDuDszb-g8DXmr
W tej sprawie polecam redaktora Mazurka https://youtu.be/tuAApFAE-GE?si=-d4GfSR6qYePvtKv
W mojej parafii strażacy i straż grobowa przyjmują Komunię Świętą w postawie stojącej. Osoby ktore chcą w postawie klęczącej mają ku temu możliwosc w 2/3 kościoła przy balaskach. Ksiądz do tego zachęcał. Myślę, że dobrze by było ustalić najpierw ze strażakami (choć nie wiem jak de facto było) jak być powinno a nie stawiać ich w takiej sytuacji nagle. Trudno wymagać spontanicznej zmiany bez wcześniejszej katechezy.
Zasady super. Dla mnie drogowskazem jest ABC Społecznej Krucjaty Miłości bł kard Stefana Wyszyńskiego 1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata. 2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego. 3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi. 4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć. 5. Przebaczaj wszystko wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody. 6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym. 7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem. 8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak Ty korzystasz z pracy drugich. 9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie. 10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.
Jedyny film o tej tematyce, który oglądałam to Egzorcyzmy Anneliese Michel autorstwa Lecha Dokowicza i Macieja Bodasińskiego z przedmową księdza Andrzeja Trojanowskiego egzorcysty. Myślę, że to bardzo dobra produkcja i jeśli czyjaś wrażliwość pozwala, warto obejrzeć. Ale zdecydowanie wolę budować swoją wiarę na miłości Boga niż lęku przed Szatanem.
Swoją drogą parę dni temu uświadomiłam sobie, że imię Azor tak popularne wśród psów znajduje się w rodowodzie Jezusa.
A właściwie jak to jest? Ludzie urodzeni po 1965 roku wychowani w Kościele posoborowym jakoś odkrywają Tradycję czyli skądś musieli wziąć ku temu narzędzia to może jednak nie jest to takie "bagno"? Natomiast ludzie w Tradycji przecież również mają cel jasno wytyczony i czemu traktować ich z wyższością jako mniej oświeconych. Męczące jest czytać te inwektywy z obu stron mniej lub bardziej zawoalowane podpisane pozdrowieniem katolickim. Wszędzie ukrywają się pozoranci religijni ale na ich podstawie budować statystyki jest nierozsądnie. Taka retoryka polityczno pudelkowa jest niepotrzebna. Pewnie sama mam w tym swój udział. To chyba będzie jak z Bartosiakiem, że dyskusji w jego dziedzinie nie było dopóki nie zaczął robić zamieszania. Szkoda, że "cywile" muszą się brać za wymuszanie porozumienia i dialogu biskupów ze sobą ale pewnie nadszedł czas, że należy zabrać głos w tej sprawie by w końcu się ze sobą dogadali bo wierni "fiksują". Uważam, że każdy powinien zająć się tym do czego się przygotował. Bo to są zbyt poważne tematy. Ja chciałabym oddać wykładanie mi doktryny księżom, którzy studiować mają temat całe życie. Niestety w posoborowym Kościele często (ale nie zawsze) musiałam się zastanawiać co ksiądz na kazaniu ma na myśli i używać dobrej woli, żeby nie zinterpretować opatrznie. To takie trochę dryfowanie, żeby się utrzymać. W Tradycji nie mam tego problemu. Rozumiem jednoznacznie co kapłan do mnie mówi. I na tym jednym porównaniu zakończę. Mam swoje stanowisko, chętnie bym jednak poczytała argumenty obu stron ale jakieś takie spokojne z uważnością, że jednak może druga osoba myśleć w tym momencie inaczej.