02.02.2026
Witajcie, Kochani. Od niedawna słucham audycji Pana Dawida i ks. Szymona. Cały czas uczestnicze w Novus Ordo, należę do wspólnoty Domowego Kościoła. Od pewnego czasu (do czego najpewniej przyczyniło się zapoznanie w ogólne z Tradycją Kościoła, o któej wcześniej niemal nie słyszałam) odczuwam niepokój.

Z jednej strony fakt, że należymy do wspólnoty Domowego Kościoła "uratował" nasze małżeństwo, nauczył nas wspólnej modlitwy i czytania Pisma Świętego, pokazał, jak przekazać wiarę naszemu Dziecku i w pewnym stopniu pomógł nam trwać przy sobie w trudnych chwilach (z Mężem staraliśmy się o dziecko 10 lat, a kiedy urodził się nasz Syn, dostaliśmy wiadomość o chorobie Męża). Z drugiej strony zaczyna mnie przytłaczac pewna ilość nadmiernych obowiązków: bycie we wspólnocie wiąże się ze spotkaniami, poza tym jednym z obowiązków jest wspieranie parafii w jej działaniach, co zaczyna kraść nam wspólny czas. i odciąga nas od siebie jako Małżonków i Rodziców (bo ciągle trzeba gdzieś biec i coś pomóc). 

Do tego sama Msza Święta zaczyna być dla mnie czymś w rodzaju "przedstawienia" - Ksiądz, który podczas Mszy zamiast skupić się na Panu Bogu, przesyła uśmiechy (najpewniej z życzliwości), inny kapłan, który podczas Komunii mówi do Syna "To, co, robimy krzyżyk na czole..." , kazanie, w którym mówi się, że w niebie jest jak na urodzinach...

Z drugiej strony całe życie byłam wychowana w duchu posoborowym... Jak poznać, co jest Prawdą? Bo może moje wątpliowości to tylko pewien etap..? Kiedy rozmawiam o Bractwie z kapłanami "modernistycznymi", to tylko zbywają mnie, że przecież Bractwo neguje wszystko, co posoborowe...

Kiedy w Waszym życiu przyszedł taki moment, że wiedzieliście, która Droga jest Prawdziwa? Bo mimo kilku rzeczy, które według mojej intuicji są niewłaściwe w Novus Ordo, nie mogę powiedzieć, żebym bardziej skupiała się na człowieku niż na Bogu... Naszą naczelną zasadą jest: jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu... Czy ktoś miał podobne doświadczenia / rozterki i mógłby się podzielić, jak sobie z nimi poradził?

Komentarze