31.01.2026

Jestem tu nowy. Jestem też jakby nowy w katolicyzmie. Byłem wychowany po katolicku, przeszedłem wszystkie etapy w wieku dziecięcym i młodzieńczym; otrzymałem odpowiednie sakramenty właściwe. Potem odszedłem zwiedziony różnymi odmianami satanizmu. Robiłem złe rzeczy, popełniałem bardzo ciężkie grzechy. Ten stan trwał wiele lat i się szukało po filozofiach różnych. Był antynatalizm, efilizm, nihilizm, wreszcie stoicyzm. Stoicyzm  - fajny sposób życia, ale to jest wykastrowane chrześcijaństwo. Cnoty niemal te same, ale brak nadziei. Teraz, po paru latach słuchania między innymi Dawida Mysiora w jego podcastach, ale nie tylko jego, bo - zdaje się, że zacząłem od Szymona Pękały, ale mogę nie pamiętać, jak Pan Bóg mnie prowadził szczegółowo od początku - teraz po audycji podcastów Mysiora bardzo skłaniam sie ku powrotowi do Pana Boga i Kościoła. Bardzo pragnę powrócić, ale mam przeszkody. Kilka nawykowych grzechów. Kilka uzależnień grzesznych. Chciałbym wierzyć, że uzależnienia te znikną za sprawą Bożą, ale nie mam takiej wiary, zatem zachodzi wielkie prawdopodobieństwo, że zgrzeszę po sakramencie pokuty ponownie, i to zuchwale w nadziei miłosierdzia. Do tego boję się, że nie sprostam wymogowi zadośćuczynienia bliźnim. Jeśli się przed nimi przyznam i zaoferuję jakieś wynagrodzenie krzywd, to jestem skończony cywilnie, publicznie, w świecie. Nie mam siły ni odwagi podjąć tego wyzwania, zatem mam wiarę zbyt mała, zatem…

Komentarze