Grzegorz Braun a sprawa Indyjska...

24.02.2026
Cóż powiedzieć, jeśli ktoś nie oglądał, to proponuję zacząć od seansu:


Ja obejrzałem i jest mi przykro, że tzw kontrowersje i niejasne intencje podszyte Januszowymi biznesami pojawiają się jeszcze zanim wszystko na dobre wystartowało.
Czy naprawdę wystarczy zostać mecenasem jakiegoś konwentu, ergo sypnąć gotówką, by stać się człowiekiem u steru, który odbija od brzegu twardych deklaracji patriotyczno-katolickich?
Jaki sens było latami budować wizerunek, jeśli potem tak łatwo pozwala się na nim tworzyć takie dość niskie skazy?
Kamratów mogłem przecierpieć, jakoś sobie wewnętrznie to spróbować wyjaśnić, że może on wie więcej etc. Ale tego chyba nie sposób. 

Komentarze