Laudetur Iesus Christus!
W nawiązaniu do tego artykułu
podlinkowanego pod sprawką o liście otwartym do abp. Józefa Kupnego.
Zawsze rani mnie argument o rzekomym wywyższaniu się wiernych uczęszczających na msze odprawiane w kaplicach FSSPX. Nie wiem, może i się tak zdarza, może nie każdy wykazuje się roztropnością, gdy rozmowa schodzi na temat tak dla nas istotny.
Od kiedy zacząłem uczęszczać do kaplic Bractwa i słuchać czystej doktryny katolickiej twierdziłem (i nadal twierdzę), że jest wielu katolików, którzy chodzą na novusa, a i tak nie dorastam im do pięt pod względem duchowości, rozwoju wiary. Jednakowoż znając siebie z przeszłości przed Tradycją i widząc, jakie owoce i łaski daje Msza Wszechczasów i przedsoborowa nauka KK, jak mnie kształtuje i wykuwa na nowo, nietrudno mi zrozumieć, że wiele osób próbuje podzielić się również tym wspaniałym darem i przekonać do Tradycji innych, co pewnie takiej przekonywanej osobie łatwo pomylić z pychą i wywyższaniem się.
Myślicie, że związanie ze środowiskiem Tradycji Katolickiej niejako skazuje na zwiększoną skłonność do pychy i elitaryzmu?
Komentarze
Osobiście nie czuję, żebym należała do jakiegoś "elitarnego klubu" ;-D Wręcz przeciwnie, wszyscy mi mówią, że należę do jakiejś sekty, że zdziwiam, że mi odbiło... ;-D, a jeśli chodzi o pychę, to pisząc z własnego doświadczenia, to trzeba na nią i na nowej Mszy i w Tradycji uważać.
Zanim na dobre związałam się z Bractwem, oglądałam wiele prywatnych kanałów „tradycyjnych katolików” i muszę przyznać, że często biła od nich pewna wyższość. Nadal ją odczuwam, nawet po tym, jak podjęłam decyzję o uczestniczeniu wyłącznie we Mszy tradycyjnej. Z pewnością są osoby, które czują się w ten sposób lepsze, ale zupełnie nie rozumiem powodu takich odczuć.
Osobiście martwię się o tych, którzy nie rozumieją, a co gorsza — nie próbują i nie chcą zrozumieć, czym jest Novus Ordo. Inną sprawą jest to, że osoby uparcie uczęszczające na Novus z jakiegoś powodu same czują się gorsze, i stąd przypisują pychę innym.
To takie moje obserwacje.
Pisałem o generalnej tendencji, a że takie przypadki mogą być to oczywiste.
Błędem jest usilne przekonywanie. Waszym zadaniem jest tylko poinformować. Jest Prawda, jest Ona jedna, jest zawsze tam, gdzie jest. Jest Kościół, jest kryzys, jest FSSPX i tam jest czysta nauka i dbałość o logikę i piękno w liturgii, centrum życia chrześcijańskiego. Kropka.
Nie jest czasem tak, że hasło czy zarzut o "wywyższanie się" itd pada w okolicznościach, gdy po prostu mówi się o obiektywnej prawdzie, czy o tym że "tak naucza Kościół", "prawdy wiary są pewniejsze niż dzień i noc"?
Pojawia się hasło "myślisz, że wiesz lepiej" czy "masz monopol na prawdę", kiedy przecież nie przedstawia się swoich przemyśleń czy oryginalnych myśli, tylko po prostu Boże Objawienie.
Chyba można stwierdzić, że problem przede wszystkim tkwi w tym, że sam Kościół (czy właściwie hierarchia) zrzekli się wyznawania jedynej prawdziwej religii i "monopolu na prawdę".
Dodatkowo wydaje mi się, że taka mentalność o nieistnieniu obiektywnej prawdy jest pompowana społeczeństwu od dekad.
Więc jeżeli słyszy się od kogoś, kto przedstawia pewniki, naturalną reakcją będzie bunt i oburzenie.
Skażenie grzechem pierworodnym u każdego powoduje potencjał grzeszenia pychą. A czy akurat u wiernych Tradycji ? Mogą być takie przypadki , lecz jestem pewny, że nie ma takiej generalnej tendencji , ponieważ wierny uczęszczający do FSSPX obiektywnie dostaje lepsze narzędzia do walki ze swoimi wadami, grzechami i w konsekwencji do swojego uświęcania. Nawiązując zaś do podesłanego artykułu, to argumentacja tam poczyniona jest tragiczna. Smutne jest to , ze ktoś bierze się do polemiki ze stanowiskiem FSSPX mając tak mgliste pojęcie o temacie, na który pisze.
Myślę że katolik często jest po prostu cichy i pokorny - nie wiem dlaczego tak jest i czy tak musi być ani ilu cichych i pokornych było w czasach krucjat :) ale na pewno warto w tej pokorze uczyć się cieszenia się z innych napotkanych ludzi, rozmawiania z nimi, wyzbycia się _nieśmiałości_ i kursu radosnej asertywności :)
Ja jestem sympatykiem FSSPX i z konieczności chodzę na NOM. Nie jestem w stanie przekonać najbliższej mi osoby do Bractwa, bo sprowadzą to do absurdu albo co gorsza kasuje mnie pytaniami na które nie znam odpowiedzi. Żeby było ciekawiej osoba ta uznaje że mam większą wiedzę religijną niż ona sama.