List do byłych wiernych FSSPX

12.05.2026
LICH! 
Odpowiedziałam na list byłych wiernych FSSPX. Pomyślałam, że treść tu umieszczę, może komuś się przyda. Jest to zbiór refleksji i cytatów spisywanych przez dłuższy czas, stąd może trochę to chaotyczne. Dodałam teraz jeszcze dopiski (w nawiasach).
Odpowiedziano mi: „Rodzi nam się jedno pytanie: A co, jeśli Pani się myli, oceniając, że Kościół zboczył z drogi?”.
Odpowiedziałam, że ma rację Pan/ Pani, że mogę się mylić i że każdy z nas kieruje się rozumem. Każdy z nas stara się żyć zgodnie z nauczaniem Kościoła, z prawdami wiary, w zgodzie z sumieniem.

Wklejam treść:

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo, Byli wierni i sympatycy Bractwa kapłańskiego św. Piusa X

Szczerze mówiąc robi wrażenie to zestawienie cytatów o nieomylności papieża - że Namiestnik Chrystusa nie może podawać wiernym błędnej nauki, a także o posłuszeństwie, które rzeczywiście przez tak wielu świętych było rozumiane niemal jak "ślepe", no zupełnie jak ślepe! (św. Katarzyna: nawet gdyby papież był „wcielonym diabłem” (incarnate demon), wierni nie powinni podnosić przeciwko niemu głowy, lecz zniżać się w pokorze, z szacunku dla Chrystusa, którego jest zastępcą). Choć z drugiej strony pisała też listy do papieży, wytykając im błędy, z szacunkiem.. Robi wrażenie porównanie działania Bractwa z działaniem szatańskim.. Cytat: „Prawdziwa przynależność do Owczarni nie dokonuje się bowiem w sferze teoretycznych deklaracji, lecz w akcie poddania woli. To nie brak wiary, ale właśnie nieposłuszeństwo strąciło szatana do piekła. On doskonale wiedział, że Bóg istnieje, znał Jego potęgę, a jednak wypowiedział non serviam – nie będę służył. Schizma w swojej istocie powiela ten błąd: uznaje istnienie autorytetu, ale odmawia mu praktycznego podporządkowania”.(dopisek: Jest posłuszeństwo nauce Chrystusowej, natomiast brak posłuszeństwa na brak posłuszeństwa..)
Robi wrażenie, dotykając najbardziej, zarzut o brak punktu zaczepienia w widzialnej strukturze Kościoła, oparcie się na własnym osądzie: 
„Odrzucenie werdyktu przełożonego w sytuacji wątpliwej zamienia cnotę epikei w samowolę, która – podobnie jak liberalizm – nie uznaje nad sobą żadnej realnej władzy. Dziś widzimy, 
że opowiadając się po stronie oporu, stawaliśmy po tej samej stronie co postępowcy – jedni 
i drudzy buntują się bowiem przeciw papieskiej jurysdykcji, gdy ta koliduje z ich wizją Kościoła. To najbardziej podstępny owoc liberalizmu: herezja przebrana w szaty obrony Tradycji, 
która własny osąd stawia ponad decyzje Namiestnika Chrystusa”.
(dopisek: ks. Szymon Bańska, FSSPX, przyznaje, że nie jest to sytuacja normalna, że istnieje niebezpieczeństwo stworzenia równoległej struktury, że nie powinno to tak długo trwać. Ale tym się kapłan bractwa różni od Lutra krytykującego papieża, że nakazuje zachowywać wszystkie prawdy wiary i formy pobożności katolickiej, dziwiąc się dlaczego papież tego nie robi – vide: wywiad z red. Pawłem Chmielewskim, PCH24).
Nie sposób nie patrzeć na to wszystko przez pryzmat konkretnej rzeczywistości, w jakiej się znajdujemy.
Postawy Bractwa nie zrozumie ten, kto nie dostrzega, że Kościół Katolicki zboczył z drogi, więcej, że w znacznej mierze został przejęty przez wrogie Kościołowi siły – bo jak inaczej tłumaczyć brak reakcji, bezsilność, zalew nowej nauki i promowanie wcześniej potępianych postaw? Jak zrozumieć treść dokumentu końcowego XVI zwyczajnego zgromadzenia synodu biskupów, który to dokument jest podstawą do procesu synodalnego w całym Kościele?
Posłuszeństwo ma być probierzem katolicyzmu. Tylko co z wcześniejszymi aktami nieposłuszeństwa hierarchii względem Tradycji i Magisterium, które doprowadziły do sytuacji takiej, jaką mamy? 
Nieposłuszeństwo doprowadziło do zmiany doktryny (wolność religijna, ekumenizm, kolegializm), do zmiany Mszy Świętej, do zmiany postaw (komunia święta na rękę, ministrantura dziewcząt, zanik pobożności Maryjnej). Czyli szeroko rozumiane nieposłuszeństwo doprowadziło do sytuacji, którą powinniśmy w duchu posłuszeństwa przyjąć? Zgodnie z oczekiwaniami, w duchu pokory i zaufania Bożej asystencji? 
Jak to jest, że papież Jan Paweł II w liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis z 1994 roku ogłosił, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom i że jest to stanowisko ostateczne (definitywne), a teraz jest to na nowo rozważane i ważni hierarchowie kościelni mówią o tym, że trzeba na ten temat rozmawiać (np. kardynał Jean-Claude Hollerich sugeruje, że kwestia święceń kobiet nie jest ostatecznie zamknięta i jest kluczowa 
dla przyszłości Kościoła). Synodalne rozumienie sensus fidei jest takie, że „Kościół ma pewność, że święty Lud Boży nie może błądzić w wierze, gdy ogół ochrzczonych wyraża powszechną zgodę w sprawach wiary i moralności (por. Lumen Gentium)”, a zgodnie z dokumentem Sensus Fidei w życiu Kościoła z 2014 r. jest to zdolność intuicyjnego uchwycenia, co jest zgodne z prawdą Objawienia w duchu komunii Kościoła, z wiarą apostolską. Jednak dokument końcowy wywodzi, że „poprzez chrzest wszyscy chrześcijanie uczestniczą w sensus fidei – dlatego jest to nie tylko zasada synodalności, ale także podstawa ekumenizmu” (!!). 
Państwo piszą, że papież nie może się mylić. Teraz papież podpisuje się pod tezą, że Lud Boży nie może błądzić w wierze, gdy uczestnicy synodu, oczywiście wsłuchani w głos Ducha Świętego, wspólnie porozumieją się w sprawach wiary czy moralności.. 
Jeśli chodzi o postulowaną przez Państwa konieczność uznania postanowień soboru watykańskiego II..
Jak zrozumieć przekazanie inicjatywy podczas trwania obrad i prac SW2 hierarchom wcześniej karanym przez papieża lub będącym pod lupą Świętego Oficium? (np. Yves Congar – karany, zakaz publikacji, Karl Rahner- nie otrzymywał „nihil obstat” do swych dzieł). Ludziom powiązanym z masonerią, o pochodzeniu żydowskim, którzy później porzucili stan duchowny? (ks. Gregory Baum jako ekspert Soboru Watykańskiego II miał przygotować pierwotny projekt „Nostra aetate”, czyli Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, propagował ekumenizm i marksistowską teologię wyzwolenia; ks. Annibale Bugnini - główny reformator rytu mszy świętej, postać kontrowersyjna, „zesłany” do Iranu, kard. Sebastiano Baggio, kardynał Augustin Bea). 
Wyraźne są wpływy w kościele Teilharda de Chardin SJ (zm. 1955), jego nauczanie wcześniej uznano za niezgodne z doktryną, współcześnie traktowany jest jako prekursor i prorok.
Czytając encyklikę św. Pisa X Pascendi dominici gregis z początku XX wieku (O zasadach modernistów), nie można oprzeć się wrażeniu, że jest ona boleśnie aktualna: „zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni”.
Podobnie wyrażał się filozof Ditrich Hildebrand. Cytat ze wstępu "Spustoszonej winnicy" (1973 r.):
"Do zniszczenia Kościoła dąży się pod wpływem dwóch różnych motywów. W jednym przypadku jest to konspiracja mająca na celu podminowanie wiary i zniszczenie Kościoła. Konspiracja taka istniała od zawsze - z tą tylko różnicą, że obecnie chce podminować Kościół nie od zewnątrz, lecz od środka. (...) Osoby występujące jako katolicy, zajmujące urzędy 
w kościele, starają się pod sztandarem reform i postępu zniszczyć go od wewnątrz. Całkiem inaczej natomiast postępują ci, którzy nie chcą zniszczyć Kościoła jako takiego, to znaczy dążą nie do jego likwidacji, lecz chcą go przekształcić w coś, co jest z gruntu sprzeczne z jego sensem i istotą. Są to ci wszyscy, którzy chcą uczynić z Kościoła Chrystusowego czysto humanitarną wspólnotę, którzy pozbawiają go jego nadprzyrodzonego charakteru, chcą go zsekularyzować i pozbawić świętości.(...)Ale nie chcą zlikwidować kościoła - dla nich te hasła nie są czystymi wybiegami, gdyż ludzie ci w nie wierzą".
Kościół został założony przez Chrystusa, jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, mistyczną – Chrystus jest jego głową. Kościół jest Oblubienicą Chrystusa, którą Chrystus nabył swoją Krwią. Bóg jest we wnętrzu swojego Kościoła (Ps 46). Kościół jednocześnie składa się z grzeszników, bo wszyscy stanowimy Kościół. Bramy piekielne go nie przemogą. Ale przemóc będą próbowały.. Bo jest nieprzyjaźń pomiędzy potomstwem Niewiasty, a potomstwem Węża. Jesteśmy Kościołem walczącym (w odróżnieniu od Kościoła triumfującego w Niebie 
i cierpiącego w czyśćcu). Papież Leon XIII wprowadził modlitwę do św. Michała Archanioła, ponieważ miał wizję, że Kościół będzie bardzo atakowany przez Złego Ducha. Podobnie mówiła Maryja w Fatimie czy La Salette, że będzie wielkie odstępstwo od wiary, także wśród osób duchownych, także wśród zakonników. W Apokalipsie przedstawiony jest przerażający obraz Bestii i Nierządnicy. 
Papież jest Namiestnikiem Chrystusa (teraz jest nazywany biskupem Rzymu, papież Jan Paweł II też tak o sobie mówił..) i jest przed Nim odpowiedzialny. Jego rolą jest przekazywać depozyt wiary. 
(Dopisek: W nowym kodeksie Prawa Kanonicznego (1983) Jan Paweł II przełożył soborową naukę o kolegialności na język prawny (kanon 336). Określił w nim Kolegium Biskupów jako podmiot władzy najwyższej i pełnej w Kościele, działający zawsze wraz z Papieżem. Motu proprio „Apostolos suos” (1998): Dokument ten doprecyzował teologiczną i prawną naturę Konferencji Episkopatów. Papież uznał, że deklaracje doktrynalne tych konferencji stanowią „autentyczne nauczanie” (magisterium authenticum), jeśli zostaną przyjęte jednomyślnie przez biskupów danego kraju.(!))
Nauka Chrystusa jest niezmienna, nie podlega modom. Zmieniają się okoliczności, ale nie prawdy wiary. „Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
Dzieje doktryny chrześcijańskiej to nie kompromisy, ale obrona wiary. Jak mamy inaczej dążyć do prawdy, jeśli przyjęcie prawdy oznacza odrzucenie przeciwnego jej błędu? Trzeba odrzucić błędy..
Współcześnie uznaje się ZMIANĘ za wartość pozytywną, wyznacznik dynamizmu, rozwoju.
Jednak zmiana nie zawsze jest czymś dobrym – jeśli coś jest wartościowe, dobre, to należy 
to chronić, zachowywać, chronić przed zepsuciem i zniszczeniem. Jeśli coś jest prawdą, 
to dopuszczenie innych teorii w imię pluralizmu i wyższości nauki jest głupotą. (D. Hildebrandt, Koń Trojański w mieście Boga 1967)
Kościół jako rzeczywistość nadprzyrodzona jest znakiem sprzeciwu dla świata.
„Świat was znienawidzi, ale wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Moje Królestwo nie jest stąd. Wy nie należycie do świata” - mówił Chrystus.
Kościół głosi ewangelię, przekazuje prawdy wiary, broni ich formułując dogmaty, broni depozytu wiary oraz Tradycji przekazanej przez apostołów i Ojców Kościoła.
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Jaką wiarę? 
Stawiam tezę, że w Kościele Katolickim zaszły duże zmiany i że cezurą czasową jest Sobór Watykański II,  który pomimo swego pastoralnego charakteru miał wpływ na dalszy rozwój myśli teologicznej i na zmiany doktrynalne w nauce Kościoła. Kościół chciał otworzyć się 
na człowieka, na świat, a tymczasem został w nim uwięziony, w jego logice, priorytetach, sposobie myślenia. Brak spójnego teologicznego i filozoficznego myślenia w Kościele jest rażący. Widoczne są dążenia zmierzające ku decentralizacji władzy – „błogosławiona decentralizacja” – bez uznawania de facto jurysdykcji papieża (W 1994 r. wprowadzono posługę dziewcząt-ministrantek pomimo braku inicjatywy Jana Pawła II). Widoczna jest samowola episkopatów poszczególnych krajów – np. niemiecka droga synodalna, samowolne wprowadzanie nowych zwyczajów przez poszczególnych biskupów, typu Komunia Święta na rękę, które później, gdy stają się powszechne w danej społeczności, są zatwierdzane. Widoczne są różnice dotyczące kwestii moralnych: komunia dla rozwodników, stosunek do homoseksualizmu (błogosławienie par homoseksualnych), do ideologii lewicowych, w tym LGBT;  włączanie świeckich w struktury władzy kościelnej, nominowanie kobiet na stanowiska kierownicze w Watykanie  (s. Simona Brambilla została prefektem Dykasterii ds. Życia Konsekrowanego w 2025 r., wcześniej (2022 r.) s. Raffaella Petrini została Sekretarzem Generalnym Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego, którą to funkcję zwykle pełnił biskup ), popieranie diakonatu kobiet (ostatnio bp Georg Bätzing, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec), zanik różnic pomiędzy duchowieństwem a świeckimi, różnice dogmatyczne i metaforyczne rozumienie tekstu Pisma Świętego: uznawanie za obrazy metaforyczne m.in. że Jezus narodził się w żłobie, że rozmnożył chleb na pustkowiu, że Adam i Ewa rzeczywiście istnieli, a nawet wiara w Sąd Ostateczny i Zmartwychwstanie jest podważana, także w Polsce – np. ks. Michał Misiak, kanał na You Tube Proste Słowa, „Wierzący nie idą na Sąd Ostateczny”.) Głosi się teorię powszechnego odkupienia i pustego piekła. Podważana jest zasadność spowiedzi świętej, zwłaszcza dzieci. Tyle niby-katolickich mediów głosi prawdziwe herezje (m.in. Tygodnik Powszechny, Więź, portal Deon.pl), tylu księży występuje w mediach antykatolickich, udziela wywiadów gazetom wprost nieprzychylnych Kościołowi.. Dlaczego nikt takich działań nie powstrzymuje? Dlaczego np. w tzw. zdrapce wielkopostnej 2025 w punkcie nr 10 znalazło się odniesienie do Niedzieli Adoracji Krzyża u grekokatolików z podaniem kontaktu mejlowego @zonatyksiadz? Widoczny w Kościele jest wpływ modernizmu, który przez niektórych jest nazywany ściekiem wszystkich herezji. Religia przyjęła jasną stronę Ewangelii, jej pociechy i przykazanie miłości, jednocześnie wszystkie mroczniejsze i głębsze poglądy na kondycję  i przyszłość człowieka popadły w zapomnienie. 
To religia, którą główną cnotą jest życzliwość, gdzie pierwszą pozycję wśród grzechów zajęły nietolerancja, dewocja i nadgorliwość. Zmiany te miały spowodować nową wiosnę Kościoła, tymczasem wypłukały one z nauczania to wszystko, co było pociągające, bardzo trudne, 
ale pociągające – bo prawda niewypaczana, niezmiękczona jest jedną z tych wartości, której potrzebę ma człowiek obok dobra i piękna wdrukowaną w swoje serce..
Czy my nadal wierzymy, jak dawniej wierzono, że Jezus Chrystus jest jedynym Panem 
i Zbawicielem, Królem całego Świata, nie jedynie w sensie metafizycznym, ale uznając Jego społeczne panowanie? Czy wierzymy, że Jezus Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem? Że to my mamy Mu służyć, oddawać Mu cześć i Go wielbić. Że to nie człowiek jest najważniejszy. 
Że rewolucyjne postępowe hasła: wolność, równość i braterstwo to nie podstawa naszego istnienia. Wydaje się, że ludzie, w tym liczni kapłani, chcą przekształcić Kościół w coś, co jest 
z gruntu sprzeczne z jego sensem i istotą – uczynić z Kościoła Chrystusowego czysto humanitarną wspólnotę, pozbawiając go jego nadprzyrodzonego charakteru, chcą go zsekularyzować i pozbawić świętości. Czy to miłosierdzie, czy usypianie? Człowiek jest istotą nadprzyrodzoną..
Czy wierzymy, że Kościół katolicki jako jedyny jest prawdziwy? Że poza Kościołem nie ma zbawienia?
„Darowałeś Mu imię ponad wszelkie imię,  aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.  I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM- ku Twojej chwale.” (Flp 2, 9-11)
I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni (Dz 4, 12)
Czy wierzymy, że kapłan jest Ofiarnikiem –  in Persona Christi, alter Christus – a nie przewodniczącym zgromadzenia religijnego?
Czy wierzymy, jak dawniej wierzono, że kapłaństwo wiernych oznacza trwanie na Golgocie razem z kapłanem, ofiarowanie życia Bogu, współuczestnictwo w Eucharystii w sposób aktywny wewnętrznie, modlitwę i wyrzeczenia za kapłanów i Kościół?
Czy jako katolicy jesteśmy wierni Tradycji? Czy zgadzamy się  z treścią wielkich encyklik poprzednich papieży? Quanta Cura Piusa IX, Immortale Dei i Libertas Leona XIII, Pascendi dominici gregis Piusa X, Quas Primas Piusa XI, Humani Generis Piusa XII? Czy jesteśmy z nimi w jedności?
Jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić?
Źródłem i sercem naszej wiary, sercem Kościoła jest Msza Święta, Najświętsza Ofiara naszego Pana Jezusa Chrystusa za nas. Podczas Mszy przenosimy się na Golgotę, krew i woda tryska 
z boku Jezusa – sakramenty.
Bóg oddał się człowiekowi, daje nam swoje Ciało i Krew, powierzył ludziom swoją Oblubienicę, swoją winnicę. Jest z nami aż do skończenia świata, ale to nie zwalnia nas od obowiązku czuwania, zabezpieczania, od obrony Kościoła i wiary.
W związku z tym, że Msza jest sercem Kościoła, największym pragnieniem szatana jest zniszczenie Mszy Świętej. Msza po zmianach w liturgii ciągle podlega zmianom – akcent został przesunięty na wspólnotę, na dzielenie się Słowem Bożym, na człowieka, na jego duchowe umocnienie.
Dawniej w ołtarzu zawsze znajdowały się relikwie świętych.. Teraz jest stół. Stół Słowa i Chleba. A Ofiara?
Podkreślanie rzeczywistej obecności Jezusa Chrystusa i Jego ofiary jest zaciemnione (brak oddawania czci poprzez postawę ciała – ograniczenie przyklęknięć kapłana, zwrócenie się kapłana tyłem do tabernakulum; z jednej strony nabożne klęczenie podczas unoszenia monstrancji z Najświętszym Sakramentem przez kapłana czy przyklęknięcia podczas procesji Bożego Ciała gdy przechodzi kapłan, a z drugiej przyjmowanie Ciała Pańskiego na stojąco). Katolicka msza została upodobniona do nabożeństwa protestanckiego, sami protestanci uznają, że bez przeszkód mogą w niej uczestniczyć. Czy jest tak jak przewidywał w 1963 r. biskup brazylijskiego Campos, bp de Castro Mayer, że „żądza nowości znajdująca swe ujście w „odnowie liturgicznej” niechybnie doprowadzi do dewiacji w dziedzinie doktrynalnej”? 
Te same obawy wyrazili kard. Ottaviani i kard. Bacci w liście do papieża Pawła VI z 1969 r. załączając Krótką Analizę Krytyczną Novus Ordo Missae – że możliwe są zagrożenia dla wiary wynikające z nowego Mszału (zasadnicze elementy krytykowane w Analizie: antropocentryzm, osłabienie wyrazu ofiary, protestanckie uproszczenia – całość jest porażająca w swej treści). 
Czy nie jest prawdziwa konstatacja, że nawet najpobożniej odprawiona nowa Msza św. jest czymś narzuconym katolickiemu światu, aby uczynić zadość wymogom ekumenizmu – szczególnie wobec protestantów i żydów? Podczas gdy msza tradycyjna potwierdza w sposób bardzo precyzyjny wiarę katolicką negowaną przez protestantów, zwłaszcza odnośnie do trzech zasadniczych elementów doktryny, to jest: rzeczywistości przeistoczenia, prawdziwości ofiary i władzy kapłańskiej, to nowa msza tych problemów nie stwarza. 
Msza tradycyjna ma 1700 lat! (od IV wieku wprowadzano tylko ubogacenia jako owoc naturalnego rozwoju). 
(dopisek: To msza tradycyjna, łacińska jest celem ataków satanistów (tzw. czarna msza). Wyrażenie „hokus pokus” powstało jako prześmiewcze zniekształcenie łacińskiej formuły, pochodzi od pierwszych słów konsekracji, kluczowego momentu Mszy Świętej: Hoc est enim Corpus Meum. Fraza ta stanowi biblijną i liturgiczną podstawę dla wiary w Rzeczywistą Obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, co odróżnia katolicyzm od wielu wyznań protestanckich traktujących Eucharystię jedynie symbolicznie.)
Nie wiem, jak to poskładać, że dziwicie się Państwo, że Bractwo nie chce uznać SW2 i Novus Ordo ("Nowy Porządek, nawet wasza msza się tak nazywa "- cytat z Domu smaganego wiatrem, polecam! Książka napisana w latach 90 (!), autor przewidział „synod o synodalności”, gdy czytam te dokumenty, to aż jest to przerażające). 
Jak po odkryciu Tradycji można nie widzieć, lub bagatelizować, że z Mszą Świętą generalnie, globalnie, bardzo źle się dzieje.. I to prowadzi do łez i głębokiego żalu. I czytanie synodalnego dokumentu końcowego także prowadzi do łez. Jak to się mogło stać? 
Idea odnowienia wszystkiego w Chrystusie prowadzi do nieustannej walki, walki z grzechem, z konsekwencjami grzechu. Ta walka będzie trwać aż do końca czasów, musi trwać aż do końca historii. Zakończy się dopiero w wieczności.
 „A nie upodabniajcie się do tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnowę umysłu waszego, abyście doświadczali, która jest wola Boża dobra i przyjemna i doskonała” (Rz 12, 2).
„Zbawienie dusz najwyższym prawem” (łac. Salus animarum suprema lex) to zasada Kościoła katolickiego, podkreślona w ostatnim kanonie Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 1752), która stanowi, że troska o zbawienie dusz jest naczelnym celem całej działalności Kościoła, w tym jego prawa. Ta zasada przenika wszystkie aspekty życia kościelnego i określa misję nauczania, uświęcania i rządzenia Kościoła. 
Wiele myśli mam. Przede wszystkim zapowiadane odstępstwo, m.in. w Apokalipsie (Nierządnica) w Księdze Malachiasza (odbiorę kapłanom błogosławieństwo) w Księdze Izajasza i Ps 80 (rozwalę ogrodzenie Winnicy mojej i będzie ją podgryzał zwierz polny), ewangeliczne pytanie, czy Chrystus znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie. 
Poza tym, naprawdę nie boję się tego, przed czym Państwo przestrzegacie: potępienia akurat za to, że jestem z buntownikami - bo po pierwsze ja nie czuję że "rzucam kamieniami" (i że kapłani FSSPX rzucają kamieniami) w Kościół i papieża. Moją intencją jest dążenie do zbawienia, do Prawdy, chciałabym oddawać cześć Bogu w sposób jak najwłaściwszy i słuchać czystej nauki katolickiej..
Bóg to osądzi.
Ja postrzegam Bractwo jako strażników wiary i Mszy. Utrzymują w istnieniu to, co dawniej było nauczane w Kościele. Przekazują to, co otrzymali.
Z wielkim smutkiem odczytałam zapis rozmowy papieża Pawła VI z arcybiskupem Marcelem Lefebrve z dnia 11.09.1976 r. na portalu ekai.pl On bardzo prosił papieża, by móc odprawiać mszę tradycyjną, żeby wierni mieli wybór, co w kontekście otwartości papieża na inne wyznania religijne i na wielość rytów mszy katolickiej nie było chyba wygórowana prośbą (obrządek amazoński, majański, zairski-afrykański, dziś tzw. msza ekologiczna)? Przejmujące są te słowa arcybiskupa do papieża: Sytuacja w kościele po Soborze jest taka, że „nie wiemy już co robić. Przy wszystkich tych zmianach albo grozi nam utrata wiary albo sprawiamy wrażenie nieposłuszeństwa. Chciałbym uklęknąć i zaakceptować wszystko, ale nie mogę sprzeciwiać się mojemu sumieniu. (…) Zachowuję się dokładnie tak, jak przed Soborem, nie mogę zrozumieć, jak nagle jestem potępiany, ponieważ formuję księży w posłuszeństwie świętej tradycji Kościoła świętego”.
No naprawdę widać w Kościele wprowadzane idee obce chrześcijaństwu, dążenia do stworzenia jednej uniwersalnej religii, nowego porządku światowego (ekumenizm, powszechne braterstwo itp.)
Czy ten proces tworzenia uniwersalnej religii nie jest wyraźnie widoczny? 
W wielu źródłach pojawia się teza, że masoneria dąży do stworzenia jednej, uniwersalnej religii. Cytowany w liście ks. Józef Sebastian Pelczar (późniejszy święty, biskup przemyski) pisał o tym wyraźnie. W swojej książce „Masoneria. Jej istota, zasady, dążenia i działanie” (1905 r.) przedstawił masonerię jako ruch, który usuwa Boga z życia publicznego i propaguje laicyzację, dąży do obalenia Kościoła Katolickiego jako przeszkody w budowie nowego porządku, promuje ideę religii naturalnej opartej nie na Objawieniu, ale na rozumie i wspólnych zasadach moralnych, jako ruch zmierzający do tego, by stworzyć „kościół ludzkości”, nową erę ludzkości,  bez dogmatów, sakramentów i autorytetu papieża, głoszący wolność sumienia i braterstwo ludzi ponad podziałami religijnymi. (Dopisek: Bp Pelczar pisał, że masoneria najbardziej nienawidzi: a) Kościoła Katolickiego jako jedynej siły zdolnej skutecznie przeciwstawić się masońskiemu naturalizmowi. Biskup pisał o „fanatycznej nienawiści”, która objawia się w dążeniu do obalenia ołtarza i usunięcia religii z życia publicznego. b) monarchii (tronu) – Masoneria dąży do obalenia tronu i chrześcijańskiego porządku społecznego, promując w zamian laicką republikę i rządy oparte na ideałach rewolucji francuskiej; c) zakonu jezuitów: Jezuici byli postrzegani przez Pelczara (i samą masonerię) jako „najbardziej niebezpieczni wrogowie” sekty ze względu na ich intelektualną siłę, karność i bezwzględne oddanie papieżowi. Zniesienie tego zakonu było historycznie jednym z priorytetowych celów polityki masońskiej w Europie.) Święty biskup powoływał się na dokumenty papieskie, m.in. Leona XIII, które ostro potępiały masonerię. 
Św. Maksymilian Maria Kolbe widział pochód masonerii w Rzymie w 1917 r. z okazji jej 200-lecia, uważał że jej celem jest laicyzacja, relatywizm, walka z papieżem i chrześcijaństwem. 
W odpowiedzi założył Rycerstwo Niepokalanej z własnym czasopismem, a do modlitwy z objawień św. Katarzyny Laboure: „O Maryjo, bez grzechu poczęta módl się za nami, którzy się do ciebie uciekamy” dodał słowa: i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie (później tekst złagodzono ze względów dyplomatycznych). Św. Maksymilian bronił także prawdziwości określeń Maryi jako Pośredniczki wszelkich łask i Współodkupicielki rodzaju ludzkiego. Maryja miała zostać ogłoszona Pośredniczką wszelkich łask na soborze watykańskim II (było planowane wprowadzenie dogmatu). 
Piszecie Państwo i podkreślacie kilkukrotnie, że to tylko jeden biskup miał głos przeciwny. Prawda jest taka, że w kontrze do biskupów liberalnych, progresywnych, istniała grupa biskupów konserwatywnych, tzw. grupa Tybru, związana z kurią rzymską. 
No i był brazylijski biskup Antônio de Castro Mayer: Arcybiskup Marcel Lefebvre i biskup Antônio de Castro Mayer to dwie kluczowe postacie tradycjonalistycznego ruchu w Kościele katolickim, który sprzeciwiał się zmianom wprowadzonym przez Sobór Watykański II. W czasie trwania Soboru Watykańskiego II obaj hierarchowie stanęli na czele tzw. Międzynarodowej Grupy Ojców (Coetus Internationalis Patrum), która otwarcie krytykowała posoborowe zmiany, modernizm oraz liberalne tendencje w Kościele. W skład grupy około 250 biskupów wchodzili poza nimi: 
Abp Geraldo de Proença Sigaud, bp Luigi Maria Carli, bp Carli z Segni.
Ponadto do głosów przeciwnych należy zaliczyć wspomnianą już Krótką analizę krytyczną Novus Ordo Missae, stanowiącą fundamentalną krytykę nowej mszy rzymskiej. Dokument jest dziełem grupy rzymskich teologów, liturgistów i duszpasterzy. Choć dokument był pracą zbiorową (m.in. dominikanin Michel Louis Guerard des Lauriers, Dominikanin Raymond Dulac prawnik kanoniczny i teolog, kardynał Dino Staffa Prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, czyli najwyższego organu sądowniczego w Kościele katolickim, działający w imieniu papieża i będący odpowiednikiem sądu najwyższego, ks. Noel Barbara, ks. Roger-Thomas Calmel OP dominikanin, prof. filozofii i teologii) - za jego ostateczne sformułowanie i przedstawienie papieżowi odpowiadali kardynałowie Alfredo Ottaviani (emerytowany prefekt Świętego Oficjum) oraz Antonio Bacci. Analizę poprzedza list do papieża Pawła VI, którego treść jest przejmująca (dostępna w sieci).
Patrząc na to wszystko, co się stało w Kościele Katolickim po soborze watykańskim II zastanawiam się, czy cele soboru zostały osiągnięte? Czy przez aggiornamento, czyli „udzisiejszenie” 
i skierowanie się ku człowiekowi nastąpiła wiosna Kościoła? Co przyniósł ten wiatr? 
Przez tyle wieków Kościół głosił spójną naukę, tylu świętych Kościoła ją potwierdzało, kolejni papieże zatwierdzali dogmaty, potępiali błędy (m.in. Sylabus Errorum z 1864 r. czyli spis błędów zebrany przez papieża Piusa IX), księża składali przysięgę antymodernistyczną – a teraz w XX wielu nagle inaczej się interpretuje prawdy wiary. Czy właściwe były te zmiany? Wprowadzenie wolności religijnej, w rozumieniu takim, że wszystkie religie są równe, odejście od nawracania, odejście od głoszenia, że tylko w Chrystusie jest zbawienie. Czy to wszystko nie zbliża nas do protestantyzmu, do herezji Lutra, przed którą przestrzegało tylu papieży? Zanik wiary w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie, relatywizm doktryny, pojęcia grzechu, zanik wiary w istnienie rzeczywistości metafizycznej: nieba, piekła, czyśćca. Dokąd to wszystko zmierza? 
Jaki kościół zastaną nasze dzieci? 
Bardzo bym chciała, żeby Bractwo Świętego Piusa X miało uregulowany status kanoniczny. Natomiast nie znajduję nic błędnego w słowach biskupa Castro Meyera: Gdy władze odmawiają dania Kościołowi prawdziwie katolickich księży, biskup nie mógłby o sobie powiedzieć, że wypełnił swój obowiązek, gdyby miał tylko okazać sprzeciw, tak jak wierni świeccy. Przed Bogiem, od którego otrzymałem wraz z sakrą biskupią władzę wyświęcania kapłanów wyznaję, że w obecnym kryzysie używanie tej władzy dla dobra dusz jest nie tylko legalne, ale wręcz konieczne. Po raz kolejny podkreślam, że dokonuję tych święceń kapłańskich nie tylko legalnie, ale również zgodnie z wolą Kościoła wszystkich czasów. Wypełniam misję, która została mi powierzona: przekazać katolickie kapłaństwo, które sam otrzymałem. Tradidi... quod et accepi.
Zgodnie z zasadą, że zbawienie dusz jest najwyższym prawem.
Ja dochodzę do wniosku, że ratunkiem jest przylgnięcie do Tradycji, by się nie rozmyć, nie zagubić. Czy to nie jest właściwa droga? Najpewniejsza? Rozum mi podpowiada taką ocenę sytuacji. 

Z Panem Bogiem
Dobrochna Białczyk

Komentarze