Szwajcarski socjolog religii, profesor Jorg Stolz z Uniwersytetu w Lozannie, opublikował najnowsze badania dotyczące religijności społeczeństw.
Według zaprezentowanego raportu Polska jest jednym z najszybciej sekularyzujących się państw świata. Wynika to z analizy danych, zgodnie z którymi najstarsze pokolenie Polaków wyróżnia się pod względem religijności, podczas gdy najmłodsze – błyskawicznie odchodzi od wartości religijnych.
Zdaniem profesora Stolza „tąpnięcie” w religijności Polaków nastąpiło w 2016 roku i z roku na rok jest coraz gorzej. Socjologowie wskazują, że fakt ten zobrazowany jest w ostatnich spisach powszechnych. W 2011 roku 87 procent Polaków zadeklarowało przynależność do wiary katolickiej. 10 lat później, w 2021 roku odsetek, ten spadł do 71 procent.
Polska socjolog, profesor Katarzyna Zielińska, komentując sprawę wyciągnęła dość absurdalne, ale podobne do narracji zachodnioeuropejskiej, wnioski. Kobieta stwierdziła bowiem, że winę za odejście młodzieży od religijności ponosi „niedostateczna walka Kościoła z nadużyciami seksualnymi”.
Komentarze
Odejście od KK ponoszą też rodzice,wciągnięci w machinę zarobkowania,ale też księża,którzy ciągle mówią o miłości,o organizacji parafialnych spotkań na piknikach..Czy żeby pozostać Katolikiem muszę stać się protestantem? A co z grzechem i czyścem i piekłem? Sza! Przyciąganie wiernych heretyckimi,bałwochwalczymi propozycjami..Modernistyczne propozycje,rozwaliły moralność
Jeżeli przyjmiemy, że data podana przez socjologa jest prawidłowa, to w tym czasie można było zaobserwować kilka zjawisk:
1. PiS, który przed wyborami deklarował odwoływanie się do postaw patriotycznych, "wstawania z kolan", "żołnierze wyklęci" itp. pokazuje, że traktował to instrumentalnie jako tzw. paliwo polityczne.
2. Hierarchia kościelna mocno wspierała rząd PiS. Obciachowe imprezy kościelno-rządowe typu urodziny Radia Maryja itp. https://www.youtube.com/watch?v=D9_4CliGgsk
3. Pogłębiająca się infantylizacja duszpasterstwa i katechez
Eksplozja nastąpiła podczas covida. Przecież w to wierzymy, i to wyznajemy, że żyjemy dla Chrystusa i za niego gotowi jesteśmy oddać życie. Tymczasem zagrożenie 1% śmiertelnością sprawiło, ze biskupi uniemożliwili dostęp do sakramentów, że zgadzali się, a wręcz prosili (jak żałosny Prymas) o zamykanie kościołów, że nie pozwalano księżom udzielać sakramentów w szpitalach. Podczas tzw. strajku kobiet młodzi ludzie pokazali, gdzie mają strach przed wirusem gromadząc się publicznie, w przeciwieństwie do biskupów, którzy ujawnili tylko swój obrzydliwy lęk. I jak wierzyć potem tym samym hierarchom, którzy mówią, że Chrystus ma być dla Ciebie, młody człowieku, najważniejszy?
Polska ma z czego się sekularyzować.