Laudetur Iesus Christus!
Sprawa papieża Honoriusza I od wieków budzi zainteresowanie ale i liczne kontrowersje. Wiele osób posuwa się nawet do tego by określać go mianem heretyka. Taki argument był używany m.in. przez XVIII wiecznych jansenistów chcących podważyć autorytet papieski po wydaniu w 1713 roku bulli Unigenitus Dei Fillius potępiającej 101 tez Quessnela. Posługiwali się nim również przeciwnicy uchwalenia dogmatu o nieomylności rzymskiego papieża w trakcie trwania obrad I Soboru Watykańskiego. Moje zmartwienia budzi przede wszystkim to, iż osoby związane z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X poszukując dobrej analogii historycznej dla wyjaśnienia stanu w jakim znalazł się Kościół błędnie używają tego przykładu aby obronić swoich racji. W tym krótkim artykule postaram się wykazać dlaczego kazus tego Namiestnika Chrystusa nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Zaczynając od Adama i Ewy. Honoriusz I sprawował urząd Następcy Księcia Apostołów przez prawie trzynaście lat od 625 roku. W tym czasie to narodziła się herezja monoteletyzmu. Dla zrozumienia dalszej części artykułu konieczne jest wyjaśnienie czym rzeczony błąd faktycznie był. Otóż monoteletyzm potocznie zwany jednowolstwem można zdefiniować jako łagodniejszą formę herezji monofizycyzmu zakładającą, iż w Chrystusie obecna była tylko i wyłacznie jedna wola. Pogląd ten przyjęli m.in. patriarcha Konstantynopola Sergiusz oraz patriarcha Aleksandrii Cyrus natomiast przeciw niemu wystąpił patriarcha Jerozolimy Sofroniusz. Chcący powrotu do jedności monofizytów z Kościołem Sergiusz wystąpił do papieża aby ten zakazał Sofroniuszowi głoszenia prawdziwej nauki(spostrzegawcze oko może tu dostrzec zbieżność z dzisiejszym dialogiem ekumenicznym i jego następstwami). Sergiusz uciekł się do podstępu bowiem przedstawił papieżowi sprawę w taki sposób jak gdyby miało chodzić tu tylko o nazewnictwo. Spory o frazeologię były w tamtym czasie popularne na wschodzie, więc Honoriusz dając się uwieść podstępnemu zabiegowi jednego z biskupów polecił Sergiuszowi unikać sformułowania o dwóch wolach licząc tym samym, że załagodzi w ten sposób powstający spór teologiczny. Dalszy bieg historii pokazał, jednak, iż do załagodzenia nie doszło. Tu zaś rodzi się zasadnicze dla nas pytanie a mianowicie czy Honoriusz faktycznie był heretykiem?
Po lekturze listu dostępnego w aktach VI Soboru Powszechnego Kościoła można dojść do wniosku, iż mamy do czynienia z człowiekiem, który nie chciał by jakieś stanowcze wnioski z niego wyprowadzić. Nie ma tam jednak żadnej negacji jednej z prawd naszej wiary. Oddajmy głos samemu Honoriuszowi, który we wspomnianym wyżej liście stwierdził: ''Ale winniśmy wyznawać obydwie natury w jednym Chrystusie połączone: i Boską, z której wynika działanie Boskie, i ludzką, która wykonywa sprawy ciała''. Biskup Helefe po lekturze tego pisma pisał następujące słowa: ''Honoriusz co do tego herezji nie popełnił; brak mu tylko jasności i nie wyprowadził z właściwych następstw z zasad przez siebie położonych''. Jeden z najbardziej zagorzałych przeciwników tamtego okresu czyli św. Maksym bronił czystości wiary Namiestnika Chrystusa podobnie jak panujący w latach 640-642 Jan IV. Zadania obrony osoby Honoriusza podjął się również św. Robert Bellarmin.
Gdybyśmy jednak mieli hipotetycznie założyć, iż doszło tu do wyrażenia herezji to jaka była ranga tego dokumentu? Teolodzy przyznają, że papież może błądzić jako doktor prywatny, wolny jest zaś od błędu gdy naucza czyniąc to z urzędu(ex cathedra) a chcąc do przyjęcia danej nauki zobowiązać wszystkich wiernych chrześcijan. Feralny list stanowił odpowiedź na pytanie jednego z patriarchów natomiast nie stanowił oficjalnego aktu Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Konstytucja dogmatyczna Pastor Aeternus Soboru Watykańskiego I przyznaje, iż ''Na tej Stolicy Apostolskiej zawsze była zachowana nieskalana religia katolicka i była głoszona święta nauka.''
Należy również pamiętać, że w VII wieku terminologia była rozumiana lekko inaczej czemu dał wyraz sam Honoriusz, który filozofów określał mianem ''gramatyków''.
Sprawa Honoriusza wróciła jednak w trakcie trwania obrad III Soboru Konstantynopolitańskiego obradującego w latach 680-681 , który to herezję monoteletyzmu potępił. Święty papież Agaton w liście do Soboru wymienia nazwiska przedstawicieli monoteletyzmu jednak Honoriusz się tam nie pojawia.
Święty Leon II w liście pisanym do cesarza oznajmia, iż zatwierdza ten synod jako VI Sobór ekumeniczny Kościoła. Wymienia tu osoby obłożone anathemą, np. znanego nam już Sergiusza. O Honoriuszu zaś wspomina w innym miejscu lekko inaczej rozpatrując jego sprawę: '' Potępiamy również Honoriusza, który nie starał się zachować tej Apostolskiej Stolicy nieskalanej nauką apostolską, lecz pozwolił na świętokradczą zdradę.'' Oficjalne zatwierdzenie przez papieża oznacza, iż wszystkie postanowienia soborowe zaaprobowane przez Wikariusza Chrystusa katolików obowiązują.
Również w przysiędze Liber Diuturnus składanej przez papież w okresie od VII-XI wieku pojawia się wzmianka: ''Niech będzie wyklęty Honoriusz, który ognia heretyckiej nauki nie ugasił natychmiast jak przystało na urząd apostolski.''
Konkludując zatem nasze rozważania możemy z cała pewnością stwierdzić, iż Honoriusz nie był propagatorem błędu natomiast zaniedbanie, którego się dopuścił wywołało w Kościele sporo zamętu. A tym właśnie był brak potępienia błędnej nauki , która zyskała sporo zwolenników. Przykro mi to stwierdzić lecz moim zdaniem przypadek ten nie stanowi dobrego porównania wobec sytuacji tzw. Kościoła Nowego Adwentu. Mam nadzieję, iż Pan Bóg wyprowadzi Kościół swój z tego potwornego kryzysu jakiego doświadczamy w naszych czasach.
Komentarze
To niezwykle cenny wpis - ukłony.
Bardzo dziękuję za wpis. Wielce cenny. Podobną dyskusję kiedyś miałem z osobą wyznania prawosławnego, która pisała, że papież Honoriusz był heretykiem. Poza tym nie wspomniano o jednej ważnej rzeczy. Pismo papieża Honoriusza do patriarchy Sergiusza miało charakter PRYWATNY, a nie nauczycielski, więc nie było nieomylne. Heretykiem był papież Jan XXII, który głosił, że dusze w Niebie po śmierci nie widzą Boga ale zobaczą go po Sądzie Ostatecznym. Na łożu śmierci się tego wyrzekł i powiedział: "głosiłem to jako teolog, ale nie jako papież". Sakrament święceń nie powoduje, że człowiek przestaje być niezdolny do grzechu. Objęcie urzędu papieskiego również. A skoro papież może grzeszyć, to i może zgrzeszyć grzechem herezji. Jednak w Kościele działa Duch Święty i magisterium Kościoła jest nieomylne. Dlatego też wypowiedzi papieża będące częścią magisterium są nieomylne a są do tego następujące warunki (przedmiot wiara lub moralność, głoszę jako papież nie osoba prywatna czy teolog, głoszę to publiczne, uroczyście, powołuję się na swój urząd, nauka jest skierowana do całego grona Kościoła, a nie mówiona prywatnie czy do wąskiego audytorium). Dlatego też papież może powiedzieć herezję ale nie w dokumentach o randze magisterium.