MOJA DROGA DO TRADYCJI

27.07.2025

Dziś kilka słów o Tradycji katolickiej i dlaczego tak bardzo cieszę się, że jestem pod opieką duchową Bractwa św. Piusa X.

O istnieniu Bractwa dowiedziałem się w roku 2020 za sprawą mojego szwagra, który odkrył je niewiele wcześniej. Pomyślałem - lefebryści, coś słyszałem, ogólnie nieposłuszeństwo i jakaś obsesja na temat tego czy ksiądz ma stać tyłem czy przodem do wiernych. Najmocniej Cię, mój Drogi Czytelniku, przepraszam. Taki był wtedy stan mojej wiedzy. Szwagier argumentował, ale ja do rozmów przystępowałem z a priori przyjętą tezą, że co by nie mówił, to jest jakieś zwiedzenie. Moimi argumentami były jedność Kościoła, posłuszeństwo i strach przed schizmą.

Co jednak zwróciło moją uwagę, to to, że szwagier i jego rodzina byli jacyś inni niż wcześniej. Mam tę nieszczęsną cechę, że dokonuję porównań, więc byłem w szoku: to teraz mój szwagier ma mieć rodzinę w jakiś niewytłumaczalny sposób bardziej katolicką niż ja? Co tu się dzieje? Po kilku miesiącach byłem pierwszy raz na Mszy Tradycyjnej, jednak bez modlitewnika, więc wtedy widziałem to co chyba wszyscy, gdy słuchają tej Mszy po raz pierwszy bez modlitewnika - że to jest to samo tylko inaczej. Kazanie wysłuchane podczas tej Mszy zrobiło na mnie dobre wrażenie - ale po katolicku ten ksiądz nawija. Dawno czegoś takiego nie słyszałem.

Nadal byłem jednak pewien, że moje miejsce jest w strukturach posoborowych, na Mszy przy której się wychowałem. Jak wtedy myślałem "po bezpiecznej stronie". Jednak zacząłem słuchać kazań i konferencji księży Bractwa. Nie było wątpliwości dla mojego rozumu, że pod względem treści jest to jak picie krystalicznie czystej wody w porównaniu do picia z kałuży, ale fakt, że ktoś dobrze i po katolicku mówi nie jest przecież dowodem, że w całości jest w Prawdzie. Zacząłem jednak modlić się o właściwy ogląd sprawy. I dostałem w bardzo krótkim czasie bardzo mocne i wyraziste sygnały. Wierzę, że nie były to przypadki, ale nie potrzebuję stwierdzać jednoznacznie czy to wyraźne znaki dla mnie. Była to rzeczywistość, która w krótkim czasie skłoniła mnie do głębszej analizy sytuacji Bractwa.

Czytałem dużo o stanie wyższej konieczności w Kościele i wszystko co było ZA tym, że abp Lefebvre postąpił bardzo słusznie, gdy karano go za odprawianie Mszy św. Wszechczasów, która została przez papieża św. Piusa V kanonizowana, wszystkie argumenty ZA były proste i logiczne. Natomiast wszystkie argumenty PRZECIW wydawały mi się mętne. Pojechałem na Mszę Tradycyjną, tym razem z modlitewnikiem, który podarował mi szwagier. To był przełom, ponieważ czytając po polsku to co ksiądz i ministrant mówili po łacinie, stało się dla mnie jasne, że Nowa Msza jest pod każdym względem jakby słabsza, mętniejsza, ograniczona. Znałem na pamięć nową Mszę, więc mogłem porównań dokonywać w locie. Od razu wiedziałem - skoro zmian jest kilkanaście i każdziutka na gorsze, to coś musi być na rzeczy.

Dobrze więc, znalazłem jakichś ludzi, którzy przechowują katolicyzm, ale w nieposłuszeństwie do katolicyzmu. Jak to możliwe? Wtedy czytałem o posłuszeństwie u św. Tomasza z Akwinu i dość szybko stało się jasne, że Bractwo jest w pełnym posłuszeństwie, że żadną miarą nie jest poza Kościołem. Od tamtego czasu, od przeszło 4 lat odnajduję duchowość katolicką, należny respekt i uniżenie wobec Pana Boga, które wcale nie stoją w sprzeczności z miłością Pana Boga do mnie oraz z miłością, którą ja jestem Panu Bogu winny. Będąc wiernym Bractwa pozostaję katolikiem i uważam, że trwam w pełnej jedności, we właściwym tego słowa znaczeniu, z Kościołem Katolickim.

Mój Drogi Czytelniku, jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu czy masz jakieś pytania, wątpliwości na temat statusu kanonicznego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X.

Komentarze