Dziś kilka słów o Tradycji katolickiej i dlaczego tak bardzo cieszę się, że jestem pod opieką duchową Bractwa św. Piusa X.
O istnieniu Bractwa dowiedziałem się w roku 2020 za sprawą mojego szwagra, który odkrył je niewiele wcześniej. Pomyślałem - lefebryści, coś słyszałem, ogólnie nieposłuszeństwo i jakaś obsesja na temat tego czy ksiądz ma stać tyłem czy przodem do wiernych. Najmocniej Cię, mój Drogi Czytelniku, przepraszam. Taki był wtedy stan mojej wiedzy. Szwagier argumentował, ale ja do rozmów przystępowałem z a priori przyjętą tezą, że co by nie mówił, to jest jakieś zwiedzenie. Moimi argumentami były jedność Kościoła, posłuszeństwo i strach przed schizmą.
Co jednak zwróciło moją uwagę, to to, że szwagier i jego rodzina byli jacyś inni niż wcześniej. Mam tę nieszczęsną cechę, że dokonuję porównań, więc byłem w szoku: to teraz mój szwagier ma mieć rodzinę w jakiś niewytłumaczalny sposób bardziej katolicką niż ja? Co tu się dzieje? Po kilku miesiącach byłem pierwszy raz na Mszy Tradycyjnej, jednak bez modlitewnika, więc wtedy widziałem to co chyba wszyscy, gdy słuchają tej Mszy po raz pierwszy bez modlitewnika - że to jest to samo tylko inaczej. Kazanie wysłuchane podczas tej Mszy zrobiło na mnie dobre wrażenie - ale po katolicku ten ksiądz nawija. Dawno czegoś takiego nie słyszałem.
Nadal byłem jednak pewien, że moje miejsce jest w strukturach posoborowych, na Mszy przy której się wychowałem. Jak wtedy myślałem "po bezpiecznej stronie". Jednak zacząłem słuchać kazań i konferencji księży Bractwa. Nie było wątpliwości dla mojego rozumu, że pod względem treści jest to jak picie krystalicznie czystej wody w porównaniu do picia z kałuży, ale fakt, że ktoś dobrze i po katolicku mówi nie jest przecież dowodem, że w całości jest w Prawdzie. Zacząłem jednak modlić się o właściwy ogląd sprawy. I dostałem w bardzo krótkim czasie bardzo mocne i wyraziste sygnały. Wierzę, że nie były to przypadki, ale nie potrzebuję stwierdzać jednoznacznie czy to wyraźne znaki dla mnie. Była to rzeczywistość, która w krótkim czasie skłoniła mnie do głębszej analizy sytuacji Bractwa.
Czytałem dużo o stanie wyższej konieczności w Kościele i wszystko co było ZA tym, że abp Lefebvre postąpił bardzo słusznie, gdy karano go za odprawianie Mszy św. Wszechczasów, która została przez papieża św. Piusa V kanonizowana, wszystkie argumenty ZA były proste i logiczne. Natomiast wszystkie argumenty PRZECIW wydawały mi się mętne. Pojechałem na Mszę Tradycyjną, tym razem z modlitewnikiem, który podarował mi szwagier. To był przełom, ponieważ czytając po polsku to co ksiądz i ministrant mówili po łacinie, stało się dla mnie jasne, że Nowa Msza jest pod każdym względem jakby słabsza, mętniejsza, ograniczona. Znałem na pamięć nową Mszę, więc mogłem porównań dokonywać w locie. Od razu wiedziałem - skoro zmian jest kilkanaście i każdziutka na gorsze, to coś musi być na rzeczy.
Dobrze więc, znalazłem jakichś ludzi, którzy przechowują katolicyzm, ale w nieposłuszeństwie do katolicyzmu. Jak to możliwe? Wtedy czytałem o posłuszeństwie u św. Tomasza z Akwinu i dość szybko stało się jasne, że Bractwo jest w pełnym posłuszeństwie, że żadną miarą nie jest poza Kościołem. Od tamtego czasu, od przeszło 4 lat odnajduję duchowość katolicką, należny respekt i uniżenie wobec Pana Boga, które wcale nie stoją w sprzeczności z miłością Pana Boga do mnie oraz z miłością, którą ja jestem Panu Bogu winny. Będąc wiernym Bractwa pozostaję katolikiem i uważam, że trwam w pełnej jedności, we właściwym tego słowa znaczeniu, z Kościołem Katolickim.
Mój Drogi Czytelniku, jeżeli masz chęć, napisz w komentarzu czy masz jakieś pytania, wątpliwości na temat statusu kanonicznego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X.
Komentarze
Szkoda, że tak krótko. Swoją drogą mi zajęło 4 lata, żeby przekoać się do Bractwa, a do indlutu z NOM przekonałem się bardzo szybko.
Można by otworzyć osobny wątek z historiami ludzi, w jaki sposób poznawali Bractwo. Za każdym razem gdy spotykam się z nowymi osobami w Tradycji wysłuchuję pasjonujących opowieści, jak Bóg prowadził prosto krętymi ścieżkami.
W moim przypadku było tak, że na początku za bardzo nie rozróżniałem indultu od Bractwa. Dopiero potem zobaczyłem to rozróżnienie, choć obecnie chodzę i jestem zaangażowany i tu i tu.
Panie Dawidzie, u mnie droga też była długa i wyboista i też z pomocą rodziny (bracia!) i ich niesłabnących modlitw, udało się. I w ten sposób cała nasza rodzina już ponad dwa lata w Tradycji... Nie ukrywam iż również Pana kanał na YT mi pomógł, zaczęłam oglądać już ponad 3 lata temu i obserwowałam również drogę i Pana rodziny.
Bogu niech będą dzięki za Bractwo, nie wiem gdzie byłabym teraz gdyby nie Tradycja.
U mnie nie było jakoś niezwykle. Po przeczytaniu wywiadu rzeki Pawła Lisickiego z bpem Schneiderem zainteresowałem się Mszą trydencką i w październiku pierwszy raz na nią poszedłem do kościoła parafilnego (2020 rok). Wyszedłem zmieszany, ale potem dalej się pojawiałem, tak z raz w tygodniu. Potem przeczytałem autobiografię abpa Lefebvre'a. W międzyczasie od kilku miesięcy słuchałem kanał Szkoły Akwinaty. Potem chodziłem coraz częściej, aż w końcu, w marcu w 2021 r. zacząłem chodzić w niedziele do FSSPX.regularnie, praktycznie do dziś.
U mnie również zaczęło się m.in. od wywiadu rzeki pana Pawła Lisickiego z bp Schneiderem :)
Laudetur Iesus Christus!
Panie Dawidzie dziękuję z tę rozprawkę i to, że podzielił się pan swoją osobistą historią o dotarciu do PRAWDY- depozytu Wiary jaki przechowuje dla nas Bractwo Kapłańskie św. Piusa X.
Drodzy bracia i siostry w Panu naszym Jezusie Chrystusie, wszyscy jesteśmy katolikami i to od nas, ale też i Łaski Pańskiej zależy jak tę wiarę rozumiemy. "Człowieku rozumny!" słuchanie "zdrowych", "krystalicznie" czystych kazań, rekolekcji, czytania Pisma Świętego, Katechizmu KK, literatury duchowej jest tylko kilkoma elementami(oczywiście jest ich znacznie więcej i wymieniam tylko te które w danym momencie przyszły mi do głowy), które mają za cel poznawanie Pana Boga i uświęcanie naszych dusz. To gwarantuje Bractwo. Polecam rekolekcje Ignacjańskie.
Moje świadectwo:
Był 10.12.2023 - dla mnie pamiętna data - suma o godz. 10:00 w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMPanny w Radości. Msza Wszech czasów -śpiewana (missa cantata).
Jak tu trafiłem?
Około 7 lat temu nawrócenie z tzw "zimnego" katolika. Napomknę, że przygotowanie i pójście do spowiedzi generalnej zajęło mi jakieś 2 lata. Powtórzyłem ją w Bractwie w trakcie rekolekcji Ignacjańskich.
*"zimny" katolik - "wierzący-niepraktykujący"
Pewnego pięknego dnia sąsiad z osiedla przynosi mi zaproszenie na rekolekcje w naszym kościele parafialnym - trwają cały tydzień. Są gitarki, a jak - elektryczne, rzutniki i prezentacje, zaśnięcia w "Duchu Świętym", ksiądz biega między ławkami z mikrofonem, zespół charyzmatyków-asystentów "sieje zgorszenie" swoimi opowiastkami, LGBT - OK. W pierwszej chwili "oczarowanie", a tuż po zakończeniu "oświecenie" i przychodzące do głowy pytania, na które starałem się znaleźć odpowiedzi w PŚ, kazaniach w internecie (tak trafiłem na Bractwo), literaturze.
Moja dusza, rozum powiedzieli - tak się nie godzi!
Mój przyjaciel namawiał mnie, abym pojechał na mszę do Radości ( 20km - czyli nic), ale jakoś tak zeszło, że samemu to tak "trudno" było. Ale "niestety" przyjaciel przyjechał w grudniu w podróż służbową do Warszawy i zaproponował abyśmy udali się do Radości. Nie było prosto- była walka - wiecie z kim.
Msza Wszech czasów - OFIARA MĘKI PAŃSKIEJ -"skradzione" misterium, łacina - język sacrum.
Byłem z modlitewnikiem, ale i tak chwilę mi zajęło odkrywanie - także mszy czytanej (cichej) - trzeba tylko chcieć i wymodlić
Łaskę Pańską.
Otrzymałem znaki, które dzięki Łasce byłem w stanie dobrze zrozumieć i podjąć właściwe decyzje.
Nie było by mnie tutaj, gdyby Pan Bóg w Trójcy Jedyny nie posłużył się moim sąsiadem, księdzem (przeprowadzającym modernistyczne rekolekcje) i moimi przyjaciółmi. Oni byli wspaniałymi narzędziami w Jego rękach.
Za to dzięki składam każdego dnia.
Życzę Wam takich Łask jakie na mnie spłynęły. Nie ustawajcie w modlitwie. Zwracajcie uwagę na znaki jakie każdego dnia otrzymujecie od Pana Boga naszego w Trójcy Jedynego.
Wszystko to jest Wolą Bożą i z nią i dla niej powinniśmy żyć.
Z Panem Bogiem
No dobrze, a jak Pan przekonał żonę? Bo argument że żoną powinna być posłuszna mężowi w dzisiejszym świecie jest trudny do przekonania jej. Tym bardziej że szczerze i uczciwie ona wierzy że jako mąż ciągnę w złą stronę, w stronę schizmatyków, odstępców nieposłusznych papieżowi i to jakiemu papieżowi Janowi Pawłowi II? A w dodatku mój dar przekonywania jest raczej niskiego lotu.
Pracować nad sobą, żeby zobaczyła, że to co pan dostaje zmienia pana na lepsze. I dużo się modlić do Matki Bożej za żonę, o łaskę dla niej.
Niech Pan Bóg błogoslawi🙂
Szczęść Boże.
Panie Dawidzie mam z tą Pana historią pewien problem.
Pamiętam, że jak oglądałem Pana wywiad z red. Rymanowskim to najsłabszy moment tego wywiadu był wtedy, gdy doszło do rozmowy o ekskomunice i statusie kanonicznym Bractwa.
W mojej ocenie Pan się wtedy plątał i powoływał na członków bractwa, (oni wiedzą dokładnie dlaczego ekskomunika Lefebvre'a nie była ważna).
Najbardziej życzliwi Bractwu przyznają, że jego status kanoniczny jest skomplikowany. Jednak nie ma wątpliwości, że Eucharystia w Bractwie jest sprawowana poza dyscypliną kościelną, jest ważna, ale sprawowana niegodziwie.
W sytuacji, w której pomimo utrudniania wiernym uczestnictwa w tzw. Mszy tradycyjnej, są kościoły i księża, którzy za zgodą swoich biskupów celebrują Vetus Ordo, uczestniczenie w Mszach bractwa FSSPX jest dla mnie moralnie nie do zaakceptowania.
A najsmutniejszy fragment Pana świadectwa to ten, w którym pisze Pan: "będąc wiernym Bractwu pozostaję katolikiem i uważam, że trwam w pełnej jedności, we właściwym tego słowa znaczeniu, z Kościołem Katolickim".
Czyli robi Pan to, co zarzuca innym - według mnie jestem w porządku, ja tak uważam, ja tak sądzę...
To sposób usprawiedliwiania się modernistów katolickich ("według mnie to nie grzech, ja uważam, że to a to nie jest grzechem, sumienie mi nie wyrzuca...").
Pozdrawiam
Status kanoniczny Bractwa jest nieuregulowany, ale to nie oznacza, że jest poza Kościołem. Z tą dyscypliną to też jest bardziej skomplikowana sprawa, skoro papież Franciszek udzielił zgody FSSPX na spowiadanie zaś w liście z 28 maja 1996 i powtórzone w Protokole nr 236/98 z 6 marca 1998 ks. Camille Perl, Sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei napisał: „W ścisłym sensie można wypełnić obowiązek niedzielny uczestnicząc we Mszy odprawianej przez księdza z Bractwa św. Piusa X. (…) Jeśli intencją jest jedynie uczestnictwo we Mszy wedle mszału z roku 1962 ze względu na przywiązanie [do starej liturgii], nie stanowiłoby to grzechu. Wydaje się [też], że usprawiedliwione byłoby złożenie podczas tej Mszy skromnej ofiary”.
Laudetur Iesus Christus!
Panie Janie XXIII tak po katolicku polecę dwie książki :
1. "Aby Kościół trwał - Abp Lefebvre w obronie Kościoła i papiestwa - Dokumenty z lat 1971 - 1990"
2.Kennedy Hall - "Arcybiskup Lefebrve i Jego dzieło. Apologia Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X"
te dwie pozycje ewidentnie pogłębią pana wiedzę na temat "problemu" jaki pan zgłosił w swoim wpisie.
Życzę wielu Łask.
Z Panem Bogiem
Panie Dawidzie ja jestem od ponad pół roku w mszy trydenckiej poza bractwem ,ale wolał bym być w Bractwie ,i bardzo się wącham,by pójść do Bractwa,choć po dzisiejszej homilia jestem bardziej zdeterminowany by przejść do Bractwa
Nie zaszkodzi pójść i się przekonać na własne oczy 🙂 z Panem Bogiem!
Zabrałem się w sobie i zawitałem do kaplicy Bractwa Piusa X w Łodzi i mam nadzieję że nie będzie to tylko jednorazowy wyskok ,a regularne
Panie Dawidzie może coś bardziej na styl za i przeciw korzystaniu z posługi Bractwa?
Kiedyś próbowałem coś takiego na własny użytek napisać, brakuje mi wiedzy i czasu aby zgłebiać temat. A Pan jest bardziej w temacie. A teraz bardziej potrzebne mi dla najbliższych. Mógłbym przesłać to co napisałem, ewentualnie jak się mi uda uzupełniając o nowe punkty.
Ciężko znaleźć coś przeciw oprócz jakichś indywidualnych przypadków, nieporozumień itp. Zderzają się też wierni, którzy mylą katolicyzm z polowaniem na czarownice ;), np. lubią komuś zwracać uwagę na ubiór, czy jeszcze coś innego, ale to raczej problem tych jednostek, a nie samego Bractwa.
Proszę o jasne wskazanie „gdzie” według Pana i według bractwa jest Kościół Katolicki? Słyszałam od jednego z księży bractwa, że nowa msza nie jest katolicka i chodzenie na nią jest grzechem. Takie rozumowanie wymusza na mnie pytanie czy bractwo uważa, że zachowując depozyt wiary, właściwie stanowi Kościół Katolicki, a cała reszta się z niego wyklucza poprzez podążanie za reformami soboru? Zatem zdecydowana większość katolików w rzeczywistości nie jest katolikami? Albo jest ze względu na brak świadomości ale w rzeczywistości nie funkcjonuje w prawdziwym Kościele Katolickim?
Swego czasu jeden z użytkowników pisał jak osoba przywiązana do Tradycji powinna bezpiecznie przedstawiać w rozmowie z innymi katolikami:
"Jestem wiernym Kościoła Rzymskokatolickiego, który korzysta z posługi kapłanów Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X".
Możnaby jeszcze dodać, że korzysta "z konieczności", którą wymusza obecny kryzys w Kościele.
Nie pokuszę się o stwierdzenie kto jest katolikiem, a kto nie jest. To trochę zbyt niebezpieczne rejony dla szarego świeckiego jakim jestem.
Z pełną świadomością powiem jednak, że katolik ma wolną wolę i wybór. Dlatego umownie na potrzeby tego posta podzielę nauczanie Kościoła katolickiego na te przed Soborem Watykańskim II i to po Soborze Watykańskim II.
Decydując się na "aprobowanie" w swoim życiu nauczania posoborowego katolik odcina się od wielu rzeczy z nauczania Kościoła przed Soborem Watykańskim II.
Natomiast katolik uwzględniajac i aprobując nauczanie Kościoła przed Soborem Watykańskim II nie może zaakceptować wielu rzeczy z nauczania posoborowego, bo się wzajemnie wykluczają.
W wielu miejscach katolik musi się jasno określić i wybrać co uznaje za prawdę. TAK TAK NIE NIE.
Po połączeniu tych wszystkich kropek, poznaniu przedsoborowego nauczania Kościoła i zrozumieniu różnic pomiędzy Mszą Wszech Czasów i Novus Ordo Missae w pełni świadomie chodzę już tylko na Mszę Wszech Czasów do FSSPX, bo:
1. Jest tam tylko i wyłącznie Msza Wszech Czasów bez żadnych zgniłych kompromisów.
2. Jest tam przekazywana pełnia zdrowej nauki Kościoła bez żadnych kompromisów.
Na obecnym etapie świadomości, idąc na Novus Ordo Missae zgrzeszyłbym. Chodzę tylko na Mszę Wszechczasów i dziękuje Panu Bogu, że dał mi możliwość uczestnictwa. Dzięki Bractwu Św. Piusa X i tytanicznej pracy wspaniałych kapłanów mam tam też możliwość poznawania prawdziwej nauki Kościoła katolickiego. W obecnych chorych czasach to naprawdę wielkie szczęście.
Jak jest w przypadku innych ludzi, którzy nie są w ogóle świadomi kryzysu w Kościele lub nie chcą w ogóle dopuścić o tym myśli, bo życie stałoby się bardziej wymagające?
To ich sprawa i ich wybory. Każdy za nie odpowie przed Panem Bogiem. Prawda jednak pozostanie prawdą, więc jeśli ktoś dostąpił łaski jej poznania to ma też obowiązek w niej trwać.
Serdecznie pozdrawiam
Napisał pan "Na obecnym etapie świadomości, idąc na Novus Ordo Missae zgrzeszyłbym. "...widzę, że opinie księży posługujących w bractwie są różne w tej kwestii. Jednej wiernej ksiądz doradził, że jak już musi iść na nowa Mszę Św., bo pogrzeb/ ślub/ chrzciny itp. to żeby w trakcie Mszy odmawiała Różaniec.
Czyli dobrze pana rozumiem, że nie poszedłby pan teraz na chrzciny, ślub czy pogrzeb w NOM kogoś bliskiego, bo uważa pan, że to grzech?
Bardzo dobrze Pan odpowiedział tej pani.