Szczęść Boże. Panie Dawidzie mam z tą Pana historią pewien problem. Pamiętam, że jak oglądałem Pana wywiad z red. Rymanowskim to najsłabszy moment tego wywiadu był wtedy, gdy doszło do rozmowy o ekskomunice i statusie kanonicznym Bractwa. W mojej ocenie Pan się wtedy plątał i powoływał na członków bractwa, (oni wiedzą dokładnie dlaczego ekskomunika Lefebvre'a nie była ważna). Najbardziej życzliwi Bractwu przyznają, że jego status kanoniczny jest skomplikowany. Jednak nie ma wątpliwości, że Eucharystia w Bractwie jest sprawowana poza dyscypliną kościelną, jest ważna, ale sprawowana niegodziwie. W sytuacji, w której pomimo utrudniania wiernym uczestnictwa w tzw. Mszy tradycyjnej, są kościoły i księża, którzy za zgodą swoich biskupów celebrują Vetus Ordo, uczestniczenie w Mszach bractwa FSSPX jest dla mnie moralnie nie do zaakceptowania. A najsmutniejszy fragment Pana świadectwa to ten, w którym pisze Pan: "będąc wiernym Bractwu pozostaję katolikiem i uważam, że trwam w pełnej jedności, we właściwym tego słowa znaczeniu, z Kościołem Katolickim". Czyli robi Pan to, co zarzuca innym - według mnie jestem w porządku, ja tak uważam, ja tak sądzę... To sposób usprawiedliwiania się modernistów katolickich ("według mnie to nie grzech, ja uważam, że to a to nie jest grzechem, sumienie mi nie wyrzuca..."). Pozdrawiam
Szczęść Boże. Panie Dawidzie mam z tą Pana historią pewien problem. Pamiętam, że jak oglądałem Pana wywiad z red. Rymanowskim to najsłabszy moment tego wywiadu był wtedy, gdy doszło do rozmowy o ekskomunice i statusie kanonicznym Bractwa. W mojej ocenie Pan się wtedy plątał i powoływał na członków bractwa, (oni wiedzą dokładnie dlaczego ekskomunika Lefebvre'a nie była ważna). Najbardziej życzliwi Bractwu przyznają, że jego status kanoniczny jest skomplikowany. Jednak nie ma wątpliwości, że Eucharystia w Bractwie jest sprawowana poza dyscypliną kościelną, jest ważna, ale sprawowana niegodziwie. W sytuacji, w której pomimo utrudniania wiernym uczestnictwa w tzw. Mszy tradycyjnej, są kościoły i księża, którzy za zgodą swoich biskupów celebrują Vetus Ordo, uczestniczenie w Mszach bractwa FSSPX jest dla mnie moralnie nie do zaakceptowania. A najsmutniejszy fragment Pana świadectwa to ten, w którym pisze Pan: "będąc wiernym Bractwu pozostaję katolikiem i uważam, że trwam w pełnej jedności, we właściwym tego słowa znaczeniu, z Kościołem Katolickim". Czyli robi Pan to, co zarzuca innym - według mnie jestem w porządku, ja tak uważam, ja tak sądzę... To sposób usprawiedliwiania się modernistów katolickich ("według mnie to nie grzech, ja uważam, że to a to nie jest grzechem, sumienie mi nie wyrzuca..."). Pozdrawiam