Dziś po raz pierwszy usłyszałam w rozmowie z kuzynem: „Dobrze że środowisko Tradycji się rozwija byle nie do Lefebrystów, garażowców, bo tego plaga jest, a teraz znów szykują imprezę na początek lipca, schizma.”
Jak sobie radzicie z tym? Z oskarżeniami, z tego typu rozmowami, w pewnym sensie wykluczeniem?
Komentarze
To jest bardzo trudne, ale trzeba mieć swój rozum i rozeznanie. To co dzieje się w kościele posoborowym to wielka tragedia, ale wielu ludzi albo tego nie dostrzega albo woli żyć w "matrixie".
Pan Jezus powiedział" "będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia", tak już chyba musi być, a za tych wszystkich ludzi należy się modlić, by Pan Bóg dał im łaskę poznania i przylgnięcia do prawdy.
Jeśli ktoś opowiada się za Tradycją katolicką a z takim brakiem szacunku wypowiada się o innych katolikach to coś tu jest nie tak i nie brałabym do serca takich argumentów. Choć w wypadku rodziny to tak sobie tylko można mówić bo i tak się bierze do serca
NBPJCh! Też miałam kiedyś podobne rozterki. Byłam nawet kilka razy na Mszy Wszechczasów w indulcie. Tylko co z tego, skoro na indulcie nie usłyszymy katolickiej nauki, bo nie mogą tam głosić Prawdy. Ksiądz na spowiedzi polecił mi modlić się do Ducha Świętego o światło, mądrość i rozeznanie w tej sprawie. Zalecił mi odmawiać litanię do Ducha Św. Dzięki temu zrozumiałam, że Msza Wszechczasów nie może zostać oderwana od tradycyjnej, katolickiej nauki. Zresztą dużo ludzi z indultu wcześniej czy później przychodzi do Bractwa, bo ta Prawda do nich dociera. A że w Bractwie Kapłańskim Msza Św. jest odprawiana w magazynie czy garażu - ofiaruje to cierpienie Bogu.
Myślę, że trzeba trwać w Tradycji.