Dzień dobry,
nurtuję mnie jedna sprawa:
Staram się poznać sposób myślenia Katolików ,,przedsoborowych" i ,,posoborowych".
Dość kontrowersyjnym tematem są charyzmaty.
Mam mieszane uczucia i chciałbym poznać Państwa opinie na temat fragmentu z Pisma Świętego - Pierwszy List do Koryntian 12,7
Komentarze
Kompletnie się na tym nie znam ale ostatnio mam potrzebę bardziej psychiczną niż duchową wypowiadania się, więc można to potraktować swobodnie.
Dla mnie najbardziej problematycznym darem jest dar języków i tłumaczenia języków. Dlatego, że inne dary moim zdaniem poznaje się w czasie po owocach. I nie sądzę, że takie dary dostają ludzie głównie we wspólnotach charyzmatycznych tylko w takich wspólnotach się o tym mówi. A jeśli chodzi o dar języków to zwykle słyszałam, że to jest takie gaworzenie dziecka, co ja rozumiem jestem mamą, tylko co dalej. Dziecko uczy się mówić a tu jest takie pstryk gaworzenie pstryk polski język i tak od spotkania do spotkania. Chociaż może są jakieś skutki duchowe tego poczucia się jak dziecko. Tylko ja nie wiem jakie. Ten czas na glosolalię jest zwykle poprzedzony uwielbieniem z odpowiednią muzyką. Doskonale wiem od kuchni jak wprowadzić ludzi w nastrój poprzez muzykę. W nastrój dobry i zły a także taki pomiędzy tymi, emocjonalnie niestabilny. To jest banalnie proste tym bardziej jeśli jest się wykształconym muzykiem z solidnym warsztatem zawodowym i dużą wrażliwością. No i tu mi się rodzą duże wątpliwości. Czy to dar czy stan psychiczny? Nie wiem. Znam natomiast ludzi zarówno wśród katolików jak i protestantów, którzy świadomi swojego kunsztu zawodowego modlą się przed uwielbieniem, żeby grać na chwałę Boga a nie swoją. Zresztą sama też tego doświadczyłam. Czyli jak rozumiem wiele ludzi zastanawia się jak wywarzyć muzykę, żeby nie zrobić SZOŁ :p tylko szczerze szuka w tym Boga. Dlatego dobrze mieć więcej miłosierdzia dla ludzi w drodze szczerze szukających.
Co Tradycja mówi o tym konkretnie darze? Ja najchętniej bym go sobie wytłumaczyła, że kiedyś głosili Chrystusa w nieznanych krajach i nagle zaczynali mówić miejscowymi językami (chyba było coś takiego?) albo, że ktoś ma dar do nauki języków, żeby go wykorzystać na Chwałę Boga. Ale to moje całkiem luźne tłumaczenie w które bym chętnie wierzyła choć wolałabym poznać stanowisko na przykład Bractwa Piusa X.
Tak porównując muzykę w tradycyjnym kościele i na wieczorze uwielbienia to dla mnie to trochę jak tradycyjny rolnik, który wie, że trzeba podlać, wyplewić, uprawiać w słońcu naprzeciw uprawy w podziemnych tunelach w samej wodzie z nawozem i żarówką. Też rośnie ale takie trochę jednak oderwane od rzeczywistości. Dlatego mam wątpliwości czy w oderwanej od rzeczywistości atmosferze rzeczywisty jest dar języków. Trudno powiedzieć.
@Ariadna: Wysłuchałam w końcu do końca rozmowy pana Dawida Mysiora z panem Jackiem Schmidtem, dla mnie było tam dużo nowych i ciekawych informacji na temat daru języków. Polecam :)
@Ariadna: dziękuje za odpowiedź