Marysia @Marysia
●
02.02.2026 17:09
W odpowiedzi do @PremyslavMrk
Napiszę Ci, jak to u mnie jest:)
Zmagam się z poważnym problemem wychowawczym mojej córki. Bywa czas kiedy myślę, że odejdę od zmysłów, ale też wiem, że Bóg doświadcza nas, nic więcej czego nie moglibyśmy unieść, choć czasami wydaje się, że nie udźwigniemy, że nie ma dla nas ratunku. Jest! Pomimo oschłości, zniechęcenia i wszystkim tym podobnym uczuciom, gdzie upadam, czasami bardzo często, bywa czas, że rzadziej, jestem na Mszy Świętej! a ile razy się przymuszam, żeby iść... ale walczę sama ze sobą. Jesteśmy Kościołem walczącym i właśnie takie walki musimy staczać, by przetrwać. Mamy potężny oręż - różaniec, nabożeństwa, a czasami jak nie mam siły to akty strzeliste. I cały czas się modlę o łaskę wiary. Trzeba walczyć o swoją duszę i dusze bliskich.
Walcz!!
Czy w takiej sytuacji iść do psychologa ? Tylko jakiego ? Katolickiego? No właśnie tylko z tym katolicyzmem dziś różnie w czasach modernizmu, a takich psychologów katolickich z pewnością większość.