Rewolucja równości – cena za odrzucenie ładu

14.06.2025
Coraz trudniej dziś o rozumowanie – to znaczy: o logiczne, spokojne, oparte na rzeczywistości wnioskowanie. Bo przecież samo stwierdzenie faktu, że człowiek rodzi się z jedną głową, dwiema rękami i dwiema nogami, może wywołać burzę:
„A co z bliźniakami syjamskimi?”
„A co z wadami wrodzonymi?”
– jakby wyjątek miał przeczyć zasadzie. 

Otóż prawda nie przestaje być prawdą, tylko dlatego, że ktoś jej nie doświadczył.

Jeśli mówimy, że kobieta – matka realizuje swoją misję przede wszystkim w rodzinie, w budowaniu domu, w byciu źródłem ciepła i życia – pojawiają się głosy przeciwne.

Społeczeństwo, które ustawiło „ja” w centrum wszechświata, ma dziś ogromny problem z prawdą.

Tradycyjne wartości są rozmywane, a ich pierwotny sens traci na znaczeniu, bo każdy wyjątek zaczyna być traktowany jak nowa reguła.

A przecież reguła nie powstaje z wyjątku, tylko z porządku, który czemuś służy – wychowaniu, harmonii, trwałości.

Kiedyś istniało pojęcie: hierarchia wartości.

Dziś to pojęcie brzmi archaicznie.
Rewolucja francuska zbiera gorzkie żniwo.
Wpojono ludziom, że wszystko musi być równe, demokratyczne, „sprawiedliwe” w sensie emocjonalnym. Tymczasem:

Niebo jest hierarchiczne.
Rodzina – jako wspólnota życia – jest obrazem tej hierarchii.

Tam, gdzie znika hierarchia, wchodzi chaos i relatywizm. Społeczeństwo, które stawia dobre samopoczucie na równi z życiem, nie widzi nic złego w aborcji.
Bo jeśli wszystko ma taką samą wartość – to nic nie ma wartości większej.

To równościowe myślenie przenika dziś nawet do katolików. Zapomina się, że choć wszyscy jesteśmy równi wobec Boga w godności, to różnimy się co do powołania, obowiązków i miejsca w porządku zbawienia.

Obowiązki kobiety i mężczyzny różnią się.
Obowiązki duchownego i świeckiego – również.
Bo równość godności nie znosi różnicy ról.

W świecie zdezorientowanym, gdzie wszystko musi być „równe” i „neutralne”, potrzeba na nowo odkryć wartość rozumu, porządku, hierarchii i prawdy.