Dr Johanna Olson-Kennedy prowadzi największą w Los Angeles klinikę, w której można dokonać tzw. Tranzycji.
Niedawno przyznała dziennikowi „The New York Times”, że celowo wstrzymała wyniki badania wpływu blokerów dojrzewania na dzieci.
Badanie było częścią projektu, który otrzymał 9, 7 mln dolarów federalnego dofinansowania, czyli z pieniędzy amerykańskich podatników.
Olson-Kennedy w wypowiedzi dla „The NYT” stwierdziła, że badanie może kiedyś zostać wykorzystane w sądzie przez przeciwników „opieki nad transseksualnymi dziećmi” i posłużyć jako argument przeciwko stosowaniu blokerów dojrzewania u dzieci. „Nie chcę, aby nasza praca była bronią” – powiedziała, wyjaśniając, powód ukrywania danych przez sześć lat.
Zespół Olson-Kennedy wybrał do swojego badania 95 dzieci, których średnia wieku wynosiła 11 lat. Od 2016 roku zaczęto im podawać środki blokujące dojrzewanie płciowe.
Po dwóch latach faszerowania blokerami, przy jednoczesnym monitorowaniu stanu zdrowia psychicznego badanych dzieci, nie odnotowano u nich żadnej poprawy psychiki.
Dzieci z dysforią płciową często zmagają się z depresją, stanami lękowymi i myślami samobójczymi. Spora ich część jest również dotknięta autyzmem.
Olson-Kennedy postawiła hipotezę, że akceptacja płci, z którą identyfikuje dziecko, i zniszczenie pewnych cech biologicznej płci poprzez podawanie dziecku blokerów dojrzewania, poprawi jego stan psychiczny. Ponieważ badanie nie potwierdziło założeń Olson-Kennedy, zdecydowała się najpierw na zatajenie jego wyników, a później na ich absurdalną interpretację.
Genderystka uznała, że dzieci „były w naprawdę dobrej kondycji” zarówno na początku jak i na końcu przeprowadzonego eksperymentu i dlatego nie wykazano żadnej poprawy. Logika podpowiada, że jest bezsensownym badać poprawę zdrowia psychicznego u dzieci, których psychika jest „w naprawdę dobrej kondycji”.
Jednak wyjaśnienia Olson-Kennedy nie tylko uwłaczają logice, ale są zwyczajnym kłamstwem. Opis grupy badanych 95 dzieci z początku przeprowadzonego doświadczenia wskazywał, że 28% z nich cierpiało na depresję, 22% miało stany lękowe, 24% przyznało się do myśli samobójczych w ciągu całego życia, a 8% dokonało próby samobójczej.
Amy Tishelman, psycholog kliniczna i naukowiec z Boston College, która należała do zespołu badawczego dr Olson-Kennedy, stwierdziła z kolei, że wynik, który nie wykazuje zmian w stanie zdrowia psychicznego dzieci biorących blokery dojrzewania, nie musi oznaczać coś negatywnego. Jej zdaniem podawanie środków hormonalnych blokujących rozwój płciowy, może mieć dla zdrowia psychicznego znaczenie zapobiegawcze.
Przeprowadzone przez Olsen Kennedy badanie nie potwierdziło również ustaleń holenderskiego badania z 2011 roku w którym brało udział 70 dzieci. Wtedy wyniki miały wskazywać na poprawę zdrowia psychicznego oraz mniej problemów behawioralnych i emocjonalnych u dzieci, którym podawano blokery dojrzewania.
W kwietniu tego roku angielska Narodowa Służba Zdrowia (NHS) nie zezwoliła na stosowanie u dzieci w blokerów dojrzewania, opierając swoją decyzję na wnioskach z czteroletniego badania przeprowadzonego przez niezależną badaczkę dr Hilary Cass. „Dla większości młodych ludzi ścieżka medyczna nie będzie najlepszym sposobem radzenia sobie z cierpieniem związanym z płcią" - napisała Cass w swoim raporcie.
W zeszłym roku dr Rittakerttu Kaltiala, wiodąca fińska ekspertka w dziedzinie pediatrycznej medycyny płciowej i główny psychiatra w największej genderowej klinice powiedziała w wywiadzie dla liberalnej gazety „Helsingin Sanomat”, że 4 na 5 dzieci kwestionujących swoją płeć ostatecznie z tego wyrasta i akceptuje swoje ciało. Lekarka stwierdziła również, że taki stan rzeczy potwierdzają dane z 12 odrębnych badań.