Po ludzku FSSPX nie mogło postąpić inaczej. Ktoś powie: mamy przecież obietnicę, że bramy piekielne Kościoła nie przemogą, a zatem twierdzenie, że biologiczne zakończenie działalności FSSPX byłoby równoznaczne z zanikiem katolickiego nauczania, zdaje się wskazywać na niewiarę w tę obietnicę. Z drugiej strony mamy modlić się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działać tak, jakby wszystko zależało od nas. Dlatego finalnie rzecz sprowadza się do tego, czy wyświęcenie biskupów bez mandatu papieskiego, będące niewątpliwym naruszeniem prawa kanonicznego, nastąpiło w sytuacji stanu wyższej konieczności. Tu przychylam się do tych opinii, które wskazują, że stan ten w dniu dzisiejszym ma miejsce dalece bardziej niż w 1988 r.
Po ludzku modernistyczna hierarchia kościoła synodalnego także nie mogła postąpić inaczej. Problemem współczesnego człowieka jest to, że nie ma on czasu pomyśleć. Z tego powodu następujące po sobie wydarzenia rozpatruje w niezwykle krótkiej perspektywie. Nie dostrzega albo wprost odrzuca hipotezę, że mogą istnieć środowiska, które planują (spiskują) w znacznie dłuższej perspektywie. Kryzys z którym mamy do czynienia w Kościele katolickim jest wprzęgnięty w ideę globalistyczną. Przez ideę globalistyczną rozumiem działania zmierzające do wdrożenia modelu światowego centralnego zarządzania (w skrócie: NWO) niezwykle ciekawie opisaną niedawno w siedmiu tomach projektu prowadzonego przez prof. Jacka Janowskiego („Architektura i infrastruktura Wielkiego Resetu”). Jednym z jego elementów jest utworzenie jednej synkretycznej religii. Konkretnie chodzi tu o wprowadzenie religii opartej na siedmiu prawach Noego (religii noachidzkiej). Za ojca intelektualnego współczesnego noachidyzmu, jako świadomego ruchu religijnego, wielu historyków i badaczy uważa rabina E. Benamozegha. W swojej najważniejszej książce Israël et l’Humanité przedstawił wizję judaizmu jako religii uniwersalnej, a konkretnie: judaizmu dla Żydów (Tora i 613 micwot), a dla reszty ludzkości (nie-żydów) - religia noachidzka oparta na Siedmiu Prawach Noego. Przekonują mnie ci, którzy zwracają uwagę, że Sobór Watykański II, poprzez istotny udział żydów przy redakcji niektórych dokumentów, zapoczątkował faktyczne dostosowanie Kościoła katolickiego do tej koncepcji. Asyż, całowanie Koranu, utworzenie dni judaizmu czy dni islamu, deklaracja z Abu Zabi, stworzenie Domu Rodziny Abrahamowej czy promocja indyferentyzmu religijnego – to wszystko działania zaplanowane, celowe, przemyślane. Nie należy do nich podchodzić fragmentarycznie, gdyż rozgrywają się na przestrzeni lat i są ze sobą spójne. Wychodząc z takiej perspektywy trzeba zrobić absolutnie wszystko aby pozbyć się (tradycyjnych) katolików ze struktur kościoła synodalnego, bo będą stale przeszkadzać w tej koncepcji. Nie ma przypadku w tym, że kard. Fernandez wspominając o możliwości dialogowania, postawił FSSPX warunek, że dokumenty soborowe nie podlegają weryfikacji. Sakry biskupie w FSSPX posłużyły zatem jedynie za pretekst do tego co i tak prędzej czy później by nastąpiło.
Na koniec chciałbym podkreślić, że jakkolwiek to kard. Fernandez wysuwany jest na pierwszy plan, to byłoby naiwnością sądzić, że w typu działania nie angażował się papież Leon XIV. Obecny papież niczym istotnym nie różni się od wszystkich posoborowych papieży.