Często lubimy myśleć o przeszłości, jako słusznie minionej, a o jej reprezentantach jako, co tu dużo mówić- głupszych od nas. Albo przynajmniej mniej zorientowanych na szersze sprawy. Zjawisko przybiera na sile, jeśli kiedyś było biedniej (materialnie),a dziś jest bogaciej. Interesujące zjawisko socjologiczne traktowania tych bardziej dorobionych jako bardziej zaradnych, mądrzejszych, jako wzór. Przykładem, który łączy obie epoki jest zachód i jego wydźwięk w naszych sercach. Zachodnie lepsze, wschodnie gorsze. Jednym trzeba się przymilać, za wszelką cenę, drugich ignorować i być dla nich tym, czym jest dla nas rzeczony zachód. Taka anegdotka - lata temu, gdy żyjący wówczas sąsiad mojego rodzinnego domu opowiadał o robotach przymusowych (niewolnictwie - widać jak tutaj zmiana kilku słów zmieniła po Orwellowsku nasze postrzeganie tematu) w Prusach Wschodnich, oburzał się gdy ktoś go wyprowadzał z błędu, że to nie zachód. Wstawał, uderzał pięścią w stół i z uniesieniem w głosie wyprowadzał towarzystwo z "błędu".
Święta mają się ku końcowi powoli, więc i my spójrzmy krytycznie na nas dziś, kiedyś i sami wyprowadźmy się z błędu w którym wielu z nas tkwi.
Polecam materiał:
Zwłaszcza fragmenty o krytycznym postrzeganiu reklam kierowanych do dzieci, ich przemyślanej struktury, jakości jedzenia etc.