Kardynał Robert Sarah w wywiadzie dla włoskiego dziennika katolickiego Avvenire ostro skrytykował dokument Fiducia supplicans, dopuszczający możliwość błogosławienia tzw. par jednopłciowych. Hierarcha nazwał deklarację „teologicznie słabą i nieuzasadnioną”, podkreślając, że „zagraża jedności Kościoła” i powinna zostać „zapomniana”. Hierarcha wyraził nadzieję, że treść dokumentu zostanie w przyszłości wyjaśniona lub nawet przeformułowana.
Odnosząc się do ograniczeń dotyczących Mszy Świętej Wszechczasów, kard. Sarah przypomniał, że przez wieki różnorodność rytów nigdy nie stanowiła zagrożenia dla jedności, ponieważ fundament wiary pozostawał jasny. Jak dodał, zakazanie tradycyjnej liturgii byłoby:
„jak zabronienie studiowania św. Augustyna przez tych, którzy chcą poprawnie rozważać kwestię łaski czy Trójcy Świętej”.
Kardynał pozytywnie ocenił również pierwsze miesiące pontyfikatu papieża Leona XIV, wskazując na powrót do „centralności Chrystusa” oraz przypomnienie, że bez Niego nie sposób budować pokoju, Kościoła czy troszczyć się o własne zbawienie.
Powiedział:
„Tradycja jest silnikiem historii i samego Kościoła. Bez żywej Tradycji, przekazującej Boże Objawienie, Kościół nie mógłby istnieć”.
Komentarze
Kard. Sarah powinien zostać papieżem, wtedy zaczęłoby być dobrze.
Ale kardynał Sarach też "wyjeżdża" z tą "Żywą Tradycją", termin ten kojarzy mi się z JP2, czyli posoborowiem jako przykład Żywej Tradycji.