Wielu katolików zaczyna dziś dostrzegać iż następuje przyspieszona protestantyzacja Kościoła Katolickiego. Nie wszyscy jednak są w stanie precyzyjnie uchwycić na czym ten proces polega i czym sam protestantyzm różni się od katolicyzmu.
Protestantyzm, podobnie jak naturalizm, jest pochodną ideologii satanistycznej. Ideologia satanistyczna na pierwszym miejscu stawia nie, jak myśli większość, samego szatana, ale... człowieka. Naturalizm neguje przeznaczenie człowieka do życia nadprzyrodzonego i wynosi na piedestał oraz zachwyca się naturą ludzką. Protestantyzm robi coś, co można uznać za lustrzane odbicie naturalizmu, czyli opiera się na pogardzie dla natury ludzkiej, jednak wciąż mamy tu do czynienia z wynoszeniem jej na piedestał. W naturalizmie przez zachwyt, w protestantyzmie przez pogardę, natomiast w obu tych nurtach filozoficznych natura ludzka jest punktem centralnym.
W katolicyzmie Bóg jest wszystkim. W protestantyzmie jest sprzymierzeńcem, współpracownikiem, potężnym towarzyszem człowieka. W katolicyzmie punktem odniesienia jest Bóg. W protestantyzmie punktem odniesienia jest człowiek. Marcin Luter był zakonnikiem, choć większość badaczy zgadza się z opinią, że najprawdopodobniej nie miał danego od Boga powołania do życia zakonnego. Sam o. Marcin mówił: „Wstąpiłem do klasztoru i odrzuciłem świat, gdyż cały czas byłem pogrążony w rozpaczy”. Jego ojciec Hans Luder wypowiedział słowa, które być może były ziarenkiem, z którego wykiełkował cały protestantyzm, czyli chwast, który wielu dziś błędnie nazywa odłamem chrześcijaństwa. Słowa ojca brzmiały: „Oby dał Bóg, żeby to powołanie zakonne nie okazało się oszustwem i podstępem diabła".
Nie będzie chyba przesadą przypisanie Lutrowi zaburzenia psychicznego, podobnego do choroby afektywnej dwubiegunowej, ponieważ Marcin naprzemiennie wpadał w stany depresji i euforii. Żył w stanie ciągłego niepokoju. Uważał siebie często za straconego i potępionego, by za chwilę o wszystkim zapomnieć i radośnie oddawać się praktykom i ćwiczeniom ascetycznym. Młody zakonnik stopniowo dostawał obsesji związanej z niepewnością swojego zbawienia. W jego umyśle zaczynała kiełkować myśl, że do rozpaczy doprowadza go rzekoma tyrańska wiara Kościoła w skuteczność uczynków. Luter postanowił więc, celem zapewnienia sobie pewności zbawienia, odrzucić nauczanie Kościoła o uczynkach, spowiedzi, czy przebłagalnej roli Najświętszej Ofiary. To wszystko nie dawało wszak Marcinowi upragnionej pewności. Co zatem wymyślił i zaczął rozgłaszać? Że wystarczy nazwać Jezusa swoim Panem i sprawa załatwiona. Masz pewność zbawienia.
Na czym polega dziś protestantyzacja Kościoła? A czym innym jest dzisiejsze totalne przeakcentowanie Bożego Miłosierdzia, jakby ta cecha Boga czyniła zupełnie nieistniejącą drugą Jego cechę, czyli Sprawiedliwość? Czym jest wprowadzenie do liturgi kolosalnych zmian, odwrócenie kapłana tyłem do Boga i przodem do człowieka? Czym jest zmiana, którą niewielu w ogóle zrozumie jako protestantyzującą, czyli dumne AMEN, gdy Kapłan wypowie CIAŁO CHRYSTUSA przed podaniem komunikantu? Ciało Chrystusa, AMEN. Czy owo AMEN, które znaczy: niech się stanie/niech tak będzie zaprawdę nie prowadzi do protestanckiego rozumienia jakby przez wiarę zebranych, a nie fakt konsekracji kapłańskiej dochodziło do przeistoczenia i czy nie jest to kolejny krok w kierunku antropocentryzmu, czyli zwiększenie roli człowieka, przynajmniej w jego mniemaniu? Jakby było jego AMEN było do czegokolwiek potrzebne.
Czym innym niż protestantyzacją jest przekonanie coraz większej liczby nominalnych katolików, że Pan Bóg jest ich towarzyszem, pomocą w ich sprawach, rozwiązywaczem problemów, a nie że jest jedynym celem, że jest wszystkim, czy że po prostu JEST? I to jest inaczej niż jestem ja i inaczej niż są moje sprawy codzienne. Czym wreszcie jest zarzucanie komukolwiek w Kościele "nadmiernej maryjności", jak nie przyznawaniem racji Lutrowi, który mniemał, że cześć Maryi jest zaprzeczeniem ufności Chrystusowi? Czym jest przyjmowanie przez współczesną hierarchię Kościoła, że katolicyzm jest jednym z trzech wyznań chrześcijańskich, a nie że katolicyzm i chrześcijaństwo to synonimy? Czy rozszerzenie słowa chrześcijaństwo tak, by obejmowało herezję Lutra, nie jest uniżonym przyklaśnięciem płodom jego chorej głowy?
To wszystko jest protestantyzacją Twojej wiary. Unikaj tego jak ognia, gdyż prawda i błąd nie mogą współistnieć, a próby ożenku kończą się wydaniem na świat potomstwa jeszcze groźniejszego niż pierwotny błąd.
Komentarze
Protest..od tego się zaczęło. Czyli protestuje! Wsz co jest napisane w tych sprawkach jest prawdą. Mam pytanie-czy wszyscy,którzy piszą o tych sprawach tu i na innych kanałach katolickich,zadają pytania Biskupom KK? My tak możemy się wymieniać wśród katolików info..co się wydarzyło w Polsce,za granicą..A czy ktoś ma odwagę zapytać hierarchów co oni myślą,jak się ustosunkowują do tych łap protestantów i panów w czapeczkach zmieniających naszą Tradycję i Doktryny KK? Wprost rozmowy,zapytania i odpowiedzi hierarchów..I powiedzenie ludziom,co wyszło z tych rozmów,jak odp hierarchowie..No np Pan pójdzie i zapyta. Pan Chmielewski z Pch24 pójdzie i zapyta. Pospieszalski..I chcemy wiedzieć co z tych rozmów wynikło. Gadać sobie możemy o tym co w Niemczech,Holandii,Hiszpanii..i co mi to daje? No tak,źle tam postąpiono,a tu dobrze! Nic mi to nie daje jako Katolikowi żyjącemu tu,w Polsce. Konkrety Panie Dawidzie, i my,jako Polacy,Katolicy,na pewno odniesiemy się w komentarzach i nie tylko. Głośniej będziemy mówić,by nie zabijać KK,nie tworzyć globalistycznej religii z protestantami,panami w czapeczkach schowanymi w szufladach,z mas.nerią..Szatan dzieło swe ubiera w "kolory",odwraca Boże przykazania..A Jezusa do lamusa,Zbawiciela Świata! Ewangelizację zastąpiono ekumenizmem..A Nowe Przymierze-jednością w różnorodności..
Bóg zapłać.bardzo rzeczowo merytorycznie opisane