Rośnie liczba pochówków kremacyjnych, a w wielu miejscach w Polsce odsetek pogrzebów z urną szacowany jest już na 50% i więcej - takie informacje przekazał Dariusz Dutkiewicz, dyrektor Instytutu Branży Pogrzebowej i Cmentarnej.
Również Krzysztof Wolicki - prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego stwierdza, że urna z prochami zamiast trumny z ciałem jest obecna na ponad połowie wszystkich pogrzebów.
Obaj panowie zwracają uwagę na nowy trend pogrzebowy, czyli chowanie prochów zmarłych w biodegradowalnych urnach, w tzw. ogrodach pamięci, gdzie nie ma nagrobków, a wszystkich pochowanych upamiętnia jeden monument.
Od samego początku swego istnienia Kościół katolicki sprzeciwiał się paleniu zwłok i uznawał tylko jedną formę obrzędów pogrzebowych – pochówek.
Wynika to z przesłanek religijnych, które w pierwszych wiekach Kościoła wyraźnie kontrastowało z obyczajem pogańskim. Ciało chrześcijanina było świątynią Ducha Świętego, zostało obmyte wodą Chrztu świętego, namaszczone krzyżmem, przyjmowało Najświętszy Sakrament, za jego pośrednictwem dokonywało się uświęcenie duszy i z tego powodu należy mu się szacunek, a więc nie można go niszczyć. Co prawda podlega ono rozkładowi, ale tradycyjny pochówek lepiej odpowiada dogmatowi o zmartwychwstaniu ciał, wyrażając symbol śmiertelnego nasiona, które złożone w ziemi ma wzrastać do nieśmiertelności. Kościół Święty w swojej liturgii wyraża ten szacunek poprzez obrzęd absolucji po Mszy żałobnej, podczas której kapłan kropi zwłoki wodą święconą i okadza je. Złożenie ciała w grobie na cmentarzu, czyli „miejscu spoczynku”, zgodnie z etymologią tego słowa, oznacza, że zmarły pogrążony w śnie czeka na przebudzenie w czasie końca świata.
Nienaruszalność ciała zmarłego od samego początku była praktykowana w Kościele i była związana z kultem świętych czczonych w miejscach ich pochówku, a pobieranie relikwii z ich ciał było dopiero późniejszą praktyką - skutkiem konieczności przeniesienia szczątków świętych w inne miejsce z powodu wszczętych prześladowań.
Szczególnie wymowny w tym kontekście jest również fakt istnienia w ciągu całej historii Kościoła licznych przypadków zachowania ciała po śmierci osoby świętej. Wyjątkowo spektakularnym przykładem takiej sytuacji może być ciało polskiego męczennika św. Andrzeja Boboli, które zostało okrutnie zmasakrowane przez Kozaków i pośpiesznie pochowane w mokrej glinie, a po kilkudziesięciu latach od śmierci Patrona Polski zostało tam odnalezione w nienaruszonym stanie, choć zwłoki w sąsiednich grobach były doszczętnie zniszczone z powodu warunków przyspieszających rozkład.
Pobudką naturalną przeciw kremacji jest jej barbarzyński charakter, który godzi w miłość najbliższych do zmarłego. Gwałtowne zniszczenie ciała, które za życia przekazywało i odbierało wyrazy uczuć małżonka, dziecka, czy przyjaciela, często powoduje emocjonalny wstrząs.
Kodeks prawa kanonicznego z 1917 roku wyraźnie stwierdza w kanonie 1203:
„Ciała wiernych zmarłych (...) Należy chować na miejscu świętym, a nie palić. Gdyby ktoś w jakikolwiek sposób polecił ciało swoje spalić, nie godzi się wykonać jego woli, a gdyby ją włączył do umowy, testamentu lub innego rozporządzenia (actus), należy ją uważać za niedokonaną”.
Z kolei kanon 1240 § 1 nakłada sankcję:
„pozbawione pogrzebu kościelnego są niżej podane osoby, o ile przed śmiercią nie przejawiły żadnych oznak skruchy: (...) ci, którzy polecili spalić swoje ciało”.
Wydana 19 czerwca 1926 roku instrukcja Świętego Oficjum „Cadaverum cremationis” również potępia kremację, mimo zawartego w niej stwierdzenia, że „nie jest z gruntu zła sama w sobie i w pewnych nadzwyczajnych okolicznościach, z ważnych i uzasadnionych powodów interesu publicznego, może być dozwolona”, jednak poza wyjątkowymi sytuacjami (np. epidemia, wojna) jest zdecydowanie zakazana. Za uzasadnienie posłużył fakt propagowania kremacji przez wrogów chrześcijaństwa, przede wszystkim masonerię.
Istotnie, loże masońskie na całym świecie zakładały stowarzyszenia w celu rozkrzewiania praktyki palenia zwłok. W pochodzącym z końca XIX wieku okólniku do swoich zwolenników, masoneria wyraziła pobudki, którymi kieruje się przy popieraniu kremacji:
„Kościół Rzymski rzucił nam wyzwanie, potępiając kremację ciał, którą nasza społeczność propagowała do tej pory z najlepszymi wynikami. Bracia powinni użyć wszelkich środków, aby rozpowszechniać stosowanie kremacji. Kościół, zakazując palenia ciał, potwierdza swoje prawa nad żywymi i umarłymi, nad sumieniami i ciałami, i stara się zachować pospólstwo w wierzeniach, rozproszonych dziś światłem nauki, dotykając duszy i przyszłego życia”.
Choć kremacja bezpośrednio nie sprzeciwia się żadnemu dogmatowi wiary, to jednak pośrednio może ułatwiać przyjmowanie fałszywych poglądów, w stylu „po śmierci wszystko się kończy”.
Wrogowie Kościoła byli tego doskonale świadomi.
Poluzowanie dyscypliny w zakresie pogrzebu chrześcijańskiego nastąpiło za pontyfikatu Pawła VI, a jego kodyfikacja nastąpiła wraz z nowym Kodeksem prawa kanonicznego z 1983 roku, gdzie w kanonie 1176 § 3 czytamy:
„Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej”.
Wyraźnie widać zmianę. Przez całe istnienie Kościoła do soboru watykańskiego II, Kościół zabraniał kremacji dopuszczając wyjątki. Od pontyfikatu Pawła VI, Kościół zezwala na kremację, za wyjątkiem jej jawnie wyrażonego antychrześcijańskiego charakteru. Skutek: rośnie liczba spalania zwłok.
Wydaje mi się, że zwiększona liczba kremacji jest również rezultatem osłabienia więzi międzyludzkich. Dowodem na to może być Szwecja, w której rozwody są masowym zjawiskiem, a jednocześnie kremacja jest czymś tak powszechnym, że zwykłe grzebanie ciała stanowi wyjątek. Krematoria budowane są obok różnych budynków użyteczności publicznej, a energia cieplna pozyskiwana ze spalania ciał jest wykorzystywana jako źródło ich ogrzewania. Na 90 tys. pogrzebów rocznie, 6 tys. pozbawiona jest jakichkolwiek obrzędów pogrzebowych.
W Polsce również zwiększa się odsetek rozwodów. Zgodnie z najnowszym sondażem, o którym informowaliśmy w Sprawkach Rano 5 listopada, 60% Polaków popiera legalizację związków sodomskich, które, według niemodnej dziś katolickiej nauki, wołają o pomstę do nieba. Jednocześnie rośnie liczba kremacji. Można więc mniemać, że jako naród jesteśmy na prostej drodze do postępowego, ekologicznego, protestanckiego, masońskiego i biodegradowalnego ideału.
Najświętsza Panno Maryjo, Królowo Polski, módl się za nami!