BROŃ PRZECIW GLOBALIZMOWI

21.10.2024

Dziś o dzietności. Zacznijmy jednak od faktu, że najwięksi apostołowie religii klimatyzmu, gorliwie krzewiący ją w Europie, jednocześnie poza Europą równie gorliwie krzewią zdroworozsądkowe oparcie gospodarek na węglu.

Dlaczego Europa? Nie ujmując niczego Hindusom i Chińczykom, to Europejczycy mogą stanąć naprzeciw globalizmowi. Czym jest globalizm? Moim zdaniem dokładnie tym, do czego odnosiła się Najświętsza Maryja Panna w Fatimie - krzewieniem błędów Rosji na świat. Jeżeli, mój Drogi Czytelniku, patrzysz na Rosję i myślisz: "przecież tam jest mniej tych bredni co w Europie Zachodniej", to moja teza jest taka, że tam one są już niepotrzebne. Tam nie ma wolności. Pewnie można żyć i funkcjonować ze sporą dozą swobód, ale proszę napisać artykuł krytykujący władzę. Oto Rosja. Celem globalizmu jest zrobienie z Europy ciała podobnego. Klimatyzm, LGBTQ i wszystkie inne literki, feminizm, walka z rasizmem, różnorodność, itp., itd., to wszystko są jedynie narzędzia, żeby z tego niegdyś chrześcijańskiego, a zatem najbardziej WOLNEGO kontynentu, zrobić twór z władzą totalitarną.

Ale miało być o dzietności. Otóż jednym z zasadniczych narzędzi tego neobolszewizmu jest depopulacja. Jeżeli ludzie, być może nawet Ty, mój Drogi Czytelniku, nie wiążą wprost liczebności danego narodu z jego siłą, to jest tak dlatego, że od dziesięcioleci sączona jest propaganda depopulacyjna. Sześciokolorowa tęcza to ruch ograniczający liczbę nowych ludzi. Aborcjonizm to też ruch ograniczający liczbę nowych ludzi. Uwaga, feminizm to ruch wprost ograniczający liczbę nowych ludzi. Klimatyzm również głosi, że jest nas za dużo. Powstała także forsowana w mediach społecznościowych moda na bycie tzw. DINKiem (skrót od double income, no kids, czyli podwójna pensja bez dzieci), wychwalająca bycie małżeństwem bezdzietnym, cieszącym się wolnością finansową.

Był taki formularz opieki społecznej, niestety nie mam go pod ręką, po prostu proszę mi uwierzyć, który badał sytuację rodziny i w podpunkcie PATOLOGIE miał wymienione: przemoc, alkohol, narkotyki i wielodzietność. Nie kłamię. W krótkim czasie, przez kilkadziesiąt lat nastąpiła zmiana wyobrażenia Europejczyków o tym co to jest rodzina. Myślę, że gdyby poprosić dziś kogokolwiek o narysowanie rodziny, pomijając patchworkowe czy niby-rodziny jednopłociowe, byłaby tam kobieta, mężczyzna i jedno lub dwójka, maksymalnie trójka dzieci. Gdybyśmy zaś przenieśli się w czasie o 100 lat wstecz i poprosili kogoś: "narysuj rodzinę, której się dobrze powodzi", byliby tam rodzice i od 7 dzieci wzwyż.

Obecnie dzietność w Polsce runęła. Przyczyn nie należy doszukiwać się ani w ekonomii, ani w socjalu, ani w niczym innym poza propagandą. Przeprano ludziom mózgi i globaliści realizują swój cel depopulacyjny nie tylko przez trucie ludzi, o czym być może przy okazji, ale przede wszystkim przez swoją gorliwą pracę nad obniżaniem przyrostu naturalnego.

Oby przynajmniej małżeństwa katolickie bardziej słuchały się Pana Boga niż Netflixa i pracowały nad zaludnianiem polskiej ziemi.

Komentarze