Ksiądz Adrian - wielkość czy naiwność?

29.09.2026
Ostatnio w Jarosławiu ks Adrian wygłosił homilię w której mówił, że wybacza sprawcy...
Dla jednych wielkie słowa, ale czy to przypadkiem nie pycha połączona z naiwnością?
Pycha, bo moje pierwsze skojarzenie to oczywiście okoliczności i następstwa zamachu na Papieża.
Choć Papież byl w o tyle "lepszej" sytuacji, że dotyczyła ona tylko Jego i nie musiał wybaczać w imieniu kogoś, kto tego zamachu nie przeżył.
A tutaj mimo wszystko taki jest kontekst.
Nie mówię przy tym, że nie powinien przebaczać, ale czy teraz te słowa są najważniejsze?
Po pasterzu oczekiwałbym roztropności i mądrości, a czy te słowa były mądre? Tu i teraz?
Moim zdaniem to duża naiwność, bo osoba wykształcona, potrafiąca oceniać otaczającą rzeczywistość powinna była sobie zdawać sprawę z tego, jak zostaną one wykorzystane.
A jak zostały? Wektor medialny jest prosty i można go streścić do "skoro nawet ksiądz, bezpośrednia ofiarą, która otarła się o śmierć, wybacza, to jak my możemy zrobić inaczej?" A wybaczenie = zaniechanie kary. Zaraz ktoś powie, że nie ma przecież większej kary niż życie ze świadomością, że zabiło się drugiego człowieka...
Ja jestem niepocieszony i określam księdza Adriana jako mocno oderwanego od otaczającego świata, skoro nawet w takich okolicznościach nie potrafi zareagować inaczej?