WYBORCY

31.07.2025

Rozprawka powyborcza z października 2023 roku.

Za nami wybory. W niedzielę wieczorem Polacy zgromadzili się przed telewizorami podczas wieczoru wyborczego. Gdy zobaczyłem pierwsze słupki, zrobiło mi się niewymownie smutno. Ekran telewizora informował mnie, że około 52% społeczeństwa mojej ojczyzny jest już mentalnie po drugiej stronie barykady. Że z jakichś powodów interesuje ich przysłowiowa Europa, ekologizm, aborcja, pełna uległość względem Brukseli...

Od razu też otrzymałem dużo wiadomości i komentarzy obwiniających mnie za z jednej strony zły wynik PiS, a z drugiej za zły wynik Konfederacji, ponieważ w piątek zamieściłem film, w którym powiedziałem, że ja zagłosuje na partię Polska Jest Jedna. Odrobinę zaskoczyła mnie pochopność takich diagnoz. Jakby na sytuację Prawa i Sprawiedliwości wpływu nie miały głównie podejmowane przez tę partię decyzje i jakby za sytuację Konfederacji odpowiedzialności nie ponosili jej politycy, to co mówią i to kim obsadzają miejsca na listach. Dla wielu winnym stał się teraz Pan Rafał Piech, jeszcze bardziej wszyscy jego wyborcy, a najbardziej ci, którzy go publicznie poparli, w tym ja.

Ile z tych pretensji jest na serio od stałych widzów i słuchaczy programu Sprawki tego nie wiem. Nie skupiam się też na tym jak bardzo jest to niemiłe, gdy polityk Zjednoczonej Prawicy publicznie mówi, że za ewentualną aborcję w Polsce winę ponosimy my, wyborcy PJJ, a według wielu wypowiedzi ja, Dawid Mysior osobiście, ponieważ w filmie na YT powiedziałem na kogo oddam swój głos. Gdy mówi się coś publicznie, trzeba być gotowym na nieprzyjemności.

Na chwilę skupmy się na tym, kim są Polacy. Co mają w sercach i rozumach. Niespełna 50% wyborców wybrało wartości inne niż chrześcijaństwo i patriotyzm i to ich głosami władza być może przejdzie w ręce wrogów tych wartości. W tym trudnym czasie warto chyba przez chwilę choć traktować wyborców PiS, Konfederacji i Polska Jest Jedna jako sojuszników. I tu proszę o uwagę i odrobinę dobrej woli, żeby zrozumieć mój punkt widzenia. Czym innym jest sytuacja na scenie politycznej, partie, mandaty, budowanie rządu, koalicje, a czym innym jest... płynący z wyborów obraz społeczeństwa. To pierwsze też jest ważne i rzeczywiście jeżeli opozycja dorwie się do władzy to bardzo źle.

Ale warto też skupić się na wyborcach. Około 50% z nich nie widzi czym jest globalizm, nie rozumie czym kończy się odrzucenie prawa Bożego, nie umie spojrzeć trzeźwym okiem na Zachód i wyciągnąć racjonalnych wniosków. Około połowa Polaków jawnie odrzuca nauczanie Kościoła, bo głos na partię, która dopuszcza lub wręcz promuje aborcję, świadczy o odrzuceniu katolicyzmu. Podobna część społeczeństwa wybiera wartości chrześcijańskie i patriotyczne. Każdy z nas może rozumieć i analizować inaczej co jest prawdą, która partia jest na serio, kto jest wiarygodny, a kto jedynie używa naszych chrześcijańsko-patriotycznych uczuć, żeby zdobyć nasz głos. I każdy może inaczej rozumieć co to znaczy głos stracony. Ale musi kiedyś nastąpić moment, żeby zauważyć, że te chrześcijańsko-patriotyczne wartości nas łączą i dla mnie stanowi to jakąś wartość.

Nie mam złudzeń, że jest świetnie, myślę, że z poziomem wiary jest u nas gorzej niż nam się wydaje. Ale przynajmniej chęć stanięcia po stronie wiary i polskości jakąś wartość w moich oczach ma. Bardzo zachęcam wszystkich słuchaczy tego programu, aby na PiS, Konfederację i Polska Jest Jedna patrzeć z tych dwóch perspektyw. Po pierwsze, co robią same partie - i tu można być za lub przeciw. Ale po drugie - kim są wyborcy tych partii. I tutaj nie umiem znaleźć żadnego powodu, żeby okazywać sobie aż taką wrogość. Czy wyborców PiS, Konfederacji i Polska Jest Jedna nie łączy jednak więcej niż dzieli? I że jest nam do siebie bliżej niż do wyborców, którzy w niedzielę udowodnili, swoje serca i rozumy poddali już globalistycznym?

Polska wymaga dużo modlitwy, żeby serca Polaków mówiły: Bóg, Rodzina, Ojczyzna, a ich rozumy coraz pełniej rozumiały co to tak naprawdę znaczy i jak o te wartości walczyć. Warto jednak dodać, że choć katolik musi być patriotą, nigdy nie należy wyników wyborów czy nawet losów Polski przedkładać nad losy swojej duszy. Lepiej zbawić się pod okupacją niemiecką niż się potępić w wolnej Polsce. Najlepiej jednak oczywiście zbawić się w wolnej Polsce. Żeby zatroszczyć się o jedno i drugie, módlmy się o nawrócenie Polaków.