Paradygmat podziału,a sprawa Jana Śpiewaka

24.12.2025
Święta Bożego Narodzenia, a w zasadzie Ich Wigilia. Rodzinna wierzerza przy stole i... Polityka, podziały. Tak to bardzo często wygląda - jeden uważa się za lewicę, drugi za prawicę, trzeci wyzywa kogoś od fasz...ów, czwarty od komunistów, by piąty nie potrafił się określić.
Ja ostatnio zacząłem zauważać u siebie znamiona przemiany, gdzie przestaje stać twardo po jakiejkolwiek ze stron sztucznie wykreowanego podziału i co więcej nawet, zaczynam nabierać nadziei. 
Jeszcze kilka lat temu ruchy lewicowe z nazwy nie były nimi w istocie wcale, a aktywizm lewicowy był jakimś konglomeratem new agowej wiary takzwanie naukowej oraz dobrze ugruntowanych w pewnych kręgach wierzeń mających swe źródła dobrze zakorzenione w pozornie sprzecznych systemach politycznych sprzed około 100 lat. 
Ale zaczynam obserwować przesunięcie granic i zmiany nazw terytoriów w ławach poselskich, gdzie wszystko zaczyna się skupiać na jednym sporze dwóch głównych sił, który każdy widzi, ale chyba w zasadzie nikt nie potrafi określić na czym on polega. Jedni udają bardziej pobożnych, gdy drudzy nie udają. Formuła wpisującej się w to tzw lewicy zaczyna się wyczerpywać, gdy brnie ona jedynie w woke, czego znamiennym dowodem jest Leszek Miller. Ten sam, którego kilka lat temu większość określiłaby skostniałym komuchem, a który teraz ze swoimi opiniami byłby swobodnie nazywany skrajnie (bo jak inaczej) prawicowym, gdyby tylko nie ten rodowód. 
Ale poza emerytami widzę tutaj wzrost młodej bardziej prawdziwej lewicy, nie tylko z nazwy i mowa o Janie Spiewaku właśnie. Czy jestem jego fanem? Aż tak to nie, ale dobrze widzieć, że są jeszcze ludzie, którzy mają jakieś idee, mimo że często odmienne od moich, to jednak w jakiś sposób często wartościowe. Którzy potrafią upomnieć się o prawa słabszych, sypnąć piachem w tryby niejednej korporacji i grupy interesów. 
Zacząłem się nim szerzej interesować za sprawą nagłośnienia przez niego problemu, który często jest ukrywany, a który jest jednym z silniej toczącym nasz kraj społecznym wirusem i mowa oczywiście o alkoholu, który toczy nas podskórnie bardzo mocno.
Nie zawsze się z nim zgadzam, szczególnie w formule programów z jego koleżanka, którymi personaliami nie chce zaprzątać sobie głowy, często się nie zgadzam, ale przynajmniej jest to emanacja grupy poglądów z którymi można się merytorycznie spierać, które mogą przynosić jakaś korzyść społeczeństwu, a nie są tylko czymś, co ma nasz zwalczać.
Może nie jest to wiele, ale dla mnie to dostrzegalny krok w dobrą stronę. Jestem ciekaw czy ktoś ma podobne odczucia.


Komentarze